cd. 5
Spotkanie z pasterzem - dzisiaj owce w najwyższych partiach Czarnohory to też już, niestety, przeszłość...
Widok z Munczela - Kocioł między Munczelem a Brebienieskułem (na niektórych mapach oznaczany jako Dynarskie Pole), Brebienieskuł i na ostatnim planie Howerla
Skały na grzbiecie Dzembroni (1878 m n.p.m.) i spojrzenie na Popa Iwana
Coraz bliżej...
Widok z Balcatula (1852 m n.p.m.) na Smotrec (1894 m n.p.m.)
Ostatnie metry przed ruinami obserwatorium astronomiczno-meteorologicznym na Popie Iwanie, będącym jedną z największych inwestycji międzywojennej Polski; koszt budowanego w latach 1926-1938 i otwartego 29 lipca 1938 r. gmachu wynosił 1 milion ówczesnych złotych
Zaczyna się zwiedzanie ruin obserwatorium
Najpierw wspinaczka na dach... Ze względu na widoki i - może przede wszystkim - odrobinę adrenaliny
Później sprawdzamy, czy przez okno widać to samo. Brebienieskuł jest, Gutin Tomnatyk jest... a zza łączącego te szczyty grzbieciku wystaje wierzchołek Howerli... Wszystko się więc zgadza...
I znowu skok na dach...
Szczyt Popa Iwana był najdalej na południowy-wschód wysuniętym punktem w grani Czarnohory, do którego dotarliśmy w naszej sierpniowej wędrówce w 1990 r. Nasze szefostwo - lwowski przewodnik i rzeszowski pilot - zaordynowali odwrót do cywilizacji. Najpierw trzeba było zejść do wioski Dzembroni (wtedy jeszcze pobrzmiewała - w ustach Leonida - nazwa Beresteczko, dzisiaj już na szczęście oficjalnie zarzucona, decyzją z 2009 r.). Do Dzembroni schodziliśmy kierując się najpierw z powrotem grzbietem w stronę północną, granią główną na tzw. przełęcz pod Popem Iwanem, aby później mijając mając po prawej ręce osławiony "Kwadrat" (fundamenty przedwojennego schroniska AZS) odbić na północ ku źródliskowej partii rzeki Dzembroni.
Zejście z Popa Iwana - na hali poniżej grzbieciku z Uchatym Kamieniem
Pola kosówek i krzaków jałowca w najwyższych partiach doliny Dzembroni. Po wspaniałym dniu, przy pierwszych świerkach górnej granicy lasu rozbiliśmy namioty. Ostatnia noc w Czarnohorze w 1990 r. Czarnohorze jeszcze radzieckiej, następny mój wyjazd w te góry to już pobyt w rzeczywiście ukraińskich Karpatach.
14 sierpnia 1990 r. (wtorek)
Dolina Dzembroni - Dzembronia.
Koniec części pieszej. Przejazd z Dzembroni ciężarówką do Żabiego. Dolina Czeremoszu wspaniała.
Żabie - Kołomyja autobus. Nocleg w krzakach za miastem.
Bridki - niewielkie prześwity i polanki w lesie w dolinie Dzembroni nieco powyżej Polany (Połoniny) Czufrowej
Szałas pasterski (wtedy jeszcze użytkowany) na Polanie Czufrowej.
Spojrzenie na grzbiet główny z Polany Czufrowej - Munczel i fragment grzbietu Dzembroni?
Odpoczynek w cieniu Smotreca
Pierwsze zabudowania wsi Dzembroni i dominujący ponad wsią Smotrec (1894 m n.p.m.)
Dzembronia i grzbiet Kosaryszcze z huculskimi zagrodami
Jesteśmy już we wsi
Nie mieliśmy czasu na zwiedzanie Dzembroni. Leonidowi szybko udało się załatwić ciężarówkę, która dowiozła nas do Żabiego (Werchowyny). Tam pośpieszne zwiedzanie i autobus (marszrutka) do Kołomyi. Dojechaliśmy tam już dość późno, więc czasu starczyło jedynie na znalezienie pod miastem, w krzakach podmiejskiego rachitycznego lasku, jakiegoś miejsca na rozbicie namiotów.
15 sierpnia 1990 r. (środa)
Kołomyja. Wyjście z krzaków i dreptanie do przystanku autobusowego (3-4 km). przejazd do centrum Kołomyi. Sklepowanie.
Nasz ostatni wschodniokarpacki biwak w 1990 r., w krzakach pod Kołomyją. Fotografia Cześka K.
Zabytkowa dzisiaj prawosławna cerkiew p.w. Zwiastowania Przenajświętszej Bogurodzicy w Kołomyi z 1587 r. Zdjęcie Cześka K.
A później powrót przez Lwów do Przemyśla. Na kolejowym przejściu granicznym spotkanie z kolejną naszą SKPS-owską kołową wrocławską grupą, która dopiero startowała w Czarnohorę (okazuje się, że mieli więcej deszczu niż my) a później już bezpośrednio - pociągiem oczywiście - do Wrocławia.
KONIEC
PS. Wspomnienie to chciałbym zadedykować uczestnikowi naszej czarnohorskiej wędrówki, Jackowi, spoglądającemu teraz na zaśnieżoną Czarnohorę z tych najwyższych, niebieskich połonin.
PS. 2. Wiem, że wschodniokarpaccy językoznawczy puryści zarzucą mi odmianę w tej relacji słówka "Pop" w nazwie "Pop Iwan" (widok z Popa Iwana, byliśmy na Popie Iwanie itd.). Wiem, że powinno się używać form: na Pop Iwanie, z Pop Iwana, sąsiaduje z Pop Iwanem itd. (tak H. Gąsiorowski i wiele innych autorytetów), ale życie robi swoje - prawidłowa forma wielu Czytelników by raziła, niestety. W relacji zostawiłem za to formę "na Pop Iwanie Marmaroskim" - przepraszam za niekonsekwencję.


























Odpowiedz z cytatem
