Wojtku, coshoo - Wasze słowa bardzo mnie ucieszyły, dziękuję !!!

Szałas na Polanie Czufrowej w sierpniu 2008 r. był już w opłakanym stanie.



Na wydanej w 2010 r. mapie "Czarnohora" W. Krukara i M. Trolla (1:60 000; wyd. Ruthenus) szałas ten nie jest już zaznaczony. Trochę szkoda, gdyż bacówki i większe szałasy, to podobnie jak cerkwiska, świetne punkty topograficzne. Nawet jeżeli z budynku nic nie pozostanie, to miejsce, w którym bacówkę zlokalizowano, jest doskonale widoczne nawet z dużej odległości. Charakterystyczne "pola barszczu", w miejscu, w którym trzymano stado, przeobrażone nieco miejsca dojścia do wody itp. Zaglądam w tej chwili na leciwą już WIG-ówkę - bacówka jest oczywiście zaznaczona.


Opisując kiedyś jedno z rumuńskokarpackich przejść napisałem kiedyś takie słowa o bacówkach:


"Wędrówka przez Góry Tǎtaru to takie swoiste zmierzenie się z pewnym stereotypem, często obecnym w mentalności polskich turystów. Takim mianowicie, że karpackie bacówki (w języku rumuńskim określane jako "styny", w mianowniku "styna", zapisywana jako "stâna") to budynki nietrwałe, funkcjonujące najwyżej kilkanaście lat. Nic bardziej błędnego. To, że są one wykorzystywane sezonowo, od połowy wiosny do wczesnej jesieni, nie oznacza, że jest to budownictwo efemeryczne. Bardzo często konfrontując stare austro-węgierskie mapy z 2 połowy XIX w., jeszcze takie, w których wysokość odzwierciedlano nie poziomicami, ale tzw. kreseczkami, z mapami nam współczesnymi, ze zdumieniem stwierdzamy, że np. zasięgi lasów, przebiegi dróg, granice miejscowości uległy nieraz dość radykalnym zmianom, natomiast bacówki, często mające swoją własną i określoną na mapie nazwę, znajdują się ciągle w tych samych miejscach. Dlatego też podczas naszych górskich wędrówek po rumuńskich Karpatach do dzisiaj można korzystać z opracowanych jeszcze w latach 70. i 80. minionego wieku map dołączanych do poszczególnych tomików przewodników z serii "Munţii noştri" (Nasze góry), a których to map skany dostępne są w internecie. Bo bacówki są na nich pozaznaczane, stanowiąc zarazem świetny punkt orientacyjny.

O wyborze miejsca na założenie bacówki pisano już wiele: że musi znajdować się w tym miejscu woda (o, to ważne dla wędrujących po górach), że dochodzące z dolin do nich płaje i ścieżki winny być dopasowane do sił przepędzanego stada, a nie człowieka, czy tym bardziej kół samochodu. Zwracano też uwagę na wiele innych kwestii. Pisano o tym nie tylko w opracowaniach naukowych, przede wszystkim etnograficznych, ale także w literaturze pięknej - z wielką pasterską epopeją "Na wysokiej połoninie" Stanisława Vincenza w pierwszoplanowej roli."

Jeżeli kiedykolwiek na Polanie Czufrowej stanie nowy budynek pasterski, z pewnością wzniesiony zostanie w dokładnie tym samym miejscu, w którym znajduje się ruina (a może i jej już nie ma?) dawnego szałasu.

W sierpniu 2008 r. opuszczona też była bacówka w dolnej części Połoniny Gadżyny



Nie wiem, jaki jest jej los. Na mapach - póki co - jest zaznaczona.