Był, ale krótki. Więcej było... bazylowania
Tym bardziej docenialiśmy te chwile, kiedy z krzaków wychodziliśmy na mniej lub bardziej zarośnięte polanki z wyrywkowymi albo i szerokimi widokami.
Kto żywsięgał po aparat ...
... bo było co fotografować!
Po kliknięciu większa wersja.
A po nasyceniu oczu widokami znów dawaliśmy nura w las.
Wprawne oko dostrzeże na ostatnim zdjęciu lekko zarysowanego pomiędzy drzewami Króla Pikuja.








Odpowiedz z cytatem