3- Fajnie by bylo spedzic dzien nad jakims "ukrytym" jeziorkiem lub rzeka. Jest cos takiego?
"Ad.3. Nie ma. Wszystkie widać."
--> Myślę, że pytającemu można polecić zdecydowanie Jeziorka Duszatyńskie. Zalecam by przeszedł sobie na przeciwny brzeg, gdzie ludzie nie łążą. Powszechnie znane są dwa bo są największe ale jeziorek na terenie tego osuwiska jest więcej. O pięknym kolorze jest też jeziorko w Prełukach w lesie. Cieki te nie są zaznaczone na mapach i niezbyt łatwo je znaleźć. Myślę, że mimo wszystko najbardziej spodobałyby CI się nieuczęszczane wybrzeża zalewu Solińskiego. A jeśli chodzi o rzękę to Sine Wiry.
"Niedźwiedzie w Bieszczadach są trochę demonizowane."
--> Nie do końca się z tym zgadzam. Zależy gdzie rozkładamy namiot. Jeżeli w okolicy szlaków, miejsc odwiedzanych -nie ma problemu -nic nam nie grozi. Jeżeli na końcu świata na uboczu albo w samym środku lasu, gdzie daleko do szlaków turystycznych - może być różnie. Ja słyszałam kilka relacji odnośnie spotkania z niedźwiedziem -od zaufanych osób lubiących spać na dziko. Dobry kumpel rozłożył namiot w szczerym, dzikim bieszczadzkim lesie -nocą przyszedł do niego niedźwiedź, patrzyli tak na siebie oboje, niedźwiedź posapał i odszedł. Inny przypadek -facet mój spał w opuszczonym baraku (przy lesie, daleko od wsi) na noc nie schował żarcia- kiełbas, niedźwiedź najpierw kręcił się obok, później zaczął uderzać mocno łapą o barak -miał niemałego pietra. I w końcu mój przypadek -śpiąc na końcu świata (nie myląc z łupkowem) w środku nocy wyszłam z namiotu za potrzebą -mimo, że to było kilka lat temu -te przeraźliwe, długie, rozwścieczone ryki niedźwiedzia mam w głowie do dziś. Jaki z tego wniosek? Dla mnie mało odkrywczy. Niedźwiedzie to dzikie zwierzęta i występują w Bieszczadach. Prawdopodobieństwo niebezpiecznego spotkania w dzień jest znikome. Jeżeli dojdzie do spotkania -także nocą -w zdecydowanej większości niedźwiedź po prostu odejdzie, nic się nei stanie. Takie jest moje zdanie. Każdy może mieć swoje.
Z wilkami jest podobnie -jeden może chodzić 20 lat po Bieszczadach i wilka nie spotkać a inny odwrotnie a wilków w Bieszczadach jets całkiem sporo. Miesiąc temu, w drodze na Kudriawiński 60 metrów za moimi plecami przebiegł wilk -jakaż byłam zła, że go nie widziałam! Facet patrzył w moim kierunku więc go za mną zobaczył. A poprzedni raz widział dwa ostatniej jesieni - też całkiem blisko - na Dziale.


Odpowiedz z cytatem