Z oporami schodziłam do lasu, w poszukiwaniach wody, puszczając Bazylka przodem. Mniej odwodniony był to i sił mu do szusowania nie brakło.Takich suchot na szlaku, to nigdy nie czułam. Przerwa była jedna na obiad, wśród szumiących, brzozowych listków i cieplutkich promyczków słoneczka. A to wszystko spowodowało lenistwo u sir Bazylakrasna1.jpg
Troszkę mnie kusiło, aby może zmienić kierunek i powędrować do najbliższego magazinu po piweczko.
krasna.jpg
- - - Updated - - -
To są pomówienia



Odpowiedz z cytatem