Nic a nic, brzegi potoków usiane śmieciami, pełno dzikich wysypisk ale na szczęście my po krótkim czasie udaliśmy się w góry gdzie było w tym temacie znacznie lepiej choć nieidealnie.
Na dzień dzisiejszy zaplanowaliśmy małą rozgrzewkę, taki skok w bok w Gorgany – wejście na szczyt Strimba. Do pokonania mieliśmy 1200 metrów przewyższenia na odcinku ośmiu kilometrów, więc daleko nie byłoLedwie ruszyliśmy - zaczęło padać
krasna3.jpg
Początkowo wspinaliśmy się łąkami ponad wsią coraz wyżej
krasna4.jpg
i wyżej
krasna5.jpg
i wyżej
krasna6.jpg
i wyżej
krasna7.jpg
i jeszcze wyżej
krasna9.jpg krasna10.jpg
Było bardzo parno, co chwilkę przechodziły delikatne ulewy a zaraz po przejściu deszczowej chmury pojawiało się prażące słońce.
Z dołu dobiegały jakieś modły. Okazało się, że to kuna bieszczadzka zapytuje Najwyższego: Boże, daleko jeszcze?
krasna8.jpg
Niebiosa milczały więc ja musiałem troszkę ściemniać, że już prawie, że tuż-tuż, że jeszcze tylko przez ten bukowy las, że widać niby jak drzewa karłowacieją z wysokością i wymyślać inne tego typu zapewnienia o rychłym końcu stromizny![]()



Odpowiedz z cytatem