Browar!
Nie zamierzam wspomnianych formacji wybielać ani stawiać im pomników.Mam ku temu także rodzinne powody.
Napiszę trochę nie na temat:
Moja prababka pierwszego syna straciła tuż przed wojną, służył w WOPie na Kresach. Drugi z łagrów trafił do armii Andersa i leży pod Monte Cassino, pośmiertnie otrzymany order VM wrócił okrężną droga do jego matki. Trzeciego swoi wywlekli z pociągu już po przejściu frontu, bili kolbami po głowie tak, że po miesiącu, gdy matka z moją mamą odnalazły go koło Wąwolnicy zakopanego jak psa,to nie miał dolnej szczęki. Prawdopodobnie zrobili to tzw. niezłomni, znane są nazwiska, zero odpowiedzialności. Dobrze, że miała jeszcze paru synów to jestem i ja(sorry,mama już była na świecie).
Po stronie taty moi przeszli Wołyń w całej swej okropności, nie wszyscy zdołali uciec. Nigdy nie poznałem wielu swoich bliskich rozrzuconych po ziemiach zachodnich.
Poznałem natomiast Niemkę, której ojciec był esesmanem i chcesz wiedzieć to chciała wyrzucić z domu Polaka, który w prezencie z Polski przywiózł jej ceramikę z nazistowskimi znakami. Ten stary dureń w Polsce uchodzi za inwalidę, tam porusza się na wysokości lamperii, pracuje za trzech. Ona wzrokiem nas przepraszała za ojca i powtarzała, że budujemy nową historię, wolną od burzenia pomników, wznoszenia pomników i popierania takich co za życia stawiają sobie pomniki.
W tamtym miasteczku, na terenie przylegającym do kościoła ewangelickiego stoją ławeczki a obok duże, granitowe tablice z nazwiskami tych, którzy poszli i nie wrócili z I jak i II wojny. Powtarzające się wielokrotnie te same nazwiska świadczyły, że niektóre rodziny chyba wyginęły, to robiło wrażenie.
Mam świadomość, że w naszej kulturze jeszcze długo będziemy wojować pomnikami więc żeby było jasne co myślę, to powiem że tablica pamiątkowa, która stwierdza fakt jakiegoś wydarzenia, pozbawiona nachalnej interpretacji pewnie by mi nie przeszkadzała. Wiadomo, że nie postawiona samowolnie.
O! Recon coś podesłał wcześniej!


Odpowiedz z cytatem