Tak się zachwyciłem tym, co było widać z podejścia, że najchętniej namiot postawiłbym tu i teraz.
Deszcz wyraźnie postanowił być gdzie indziej, słońce zaczęło sobie pewnie poczynać, jedno miałem w głowie - zalec.
Wojtek sprawdzał dane z różnych źródeł i z przekonaniem przekonywał, że to jest to miejsce, gdzie należy wyrwać Riepę.
Nieuzbrojonym okiem obstawiałem kolejny pagórek, nieopodal kuszący wzrok i nogi.
SCR53.jpg
Póki co postanowiliśmy sprawdzić szałas pasterski.
Najpierw odzyskaliśmy spokój, jak przystało na legalistów ;-)
SCR67.jpg
Potem dedukowaliśmy, szo eta znaczit?
SCR50.jpg
Wreszcie uznaliśmy ze zdziwieniem, że szałas to nie szałas, ale...
SCR51.jpg
O tym będzie jutro tj. w sobotę 28 maja. ;-)
Tymczasem w dobrym nastroju sunęliśmy dobrze rozjeżdżoną drogą na pn-zach.
SCR55.jpg
Nie wiedzieć skąd, wychynął przed nami taki jeden czterokołowy z Bielska - dobrze wyposażony na każdą ewentualność, z kolejnych wzniesień podziwiał górskie krajobrazy, które druga połówka uwieczniała aparatem.
Ponieważ napęd na cztery koła jest wolniejszy niż na dwa, wyprzedziliśmy sprawnie, nie chcąc wdychać tego, czego nie chcieliśmy.

Raz udało się Wojtka namówić na dłuższe posiedzenie, coby się napawać tym co w dole i tuż obok, a słońce suszyło, co trzeba.
SCR58.jpgSCR59.jpg
Czasem nasze ścieżki się rozchodziły, ale nie na długo.
SCR54.jpg
Właściwie bez jasno sprecyzowanego miejsca noclegowego, z przyjemnością rozglądając się wokół, kierowaliśmy się na Wysoki.
Połogi grzbiet łatwo prowadził i wprawiał w dobry nastrój.
Wszystko było tak, jak trzeba, spokój i zadowolenie usiadły na plecakach i uśmiechały się szeroko.
SCR60.jpg