Na koniec wrócę do tematu, który pojawił się na początku. Idąc na Smerek, myślałem sobie: trzeba tam pójść, bo może to być najwyższy szczyt Bieszczadów (1421 m), a na najwyższym szczycie wypada być. Teoria, "Smereka-najwyższego-szczytu" wynikała m.in. z faktu, że jest on połączony z Bieszczadami grzbietem, którym można przejść sucha stopą, a od Gorganów oddziela go rzeka Rika. Do tej teorii narysowałem sobie prezentowany już obrazek:
Inny pogląd miał inny uczestnik naszej wycieczki, a swoje stanowisko, że Smerek to nie Bieszczady, rzeczowo uzasadnił:
Potwierdzam, że tak było. Na obu biwakach w paśmie Czarnej Repy szpilki wchodziły w podłoże, jak w masło. A na Smereku prawie wszystkie pokrzywiliśmy i ani jedna sie do końca nie wbiła.
Stanowisko, że Smerek nie jest bieszczadzki mogą też potwierdzić jego piętra roślinne. W Bieszczadach na wysokościach powyżej 1200 m prawie wszędzie są już połoniny, a na Smereku na 1400 m jeszcze jest regiel górny (czytaj: ciemny las). Kolejnym argumentem "niebieszczadzkości" Smereka jest jego podobieństwo wizualne do niższych, brzegowych górek Gorganów, a zupełne niepodobieństwo do wysokich gór bieszczadzkich.
Bardziej naukowo opisał to inny Wojtek w artykule "Czy Pikuj jest najwyższym szczytem Bieszczadów?" (Płaj 39):
http://karpaccy.pl/czy-pikuj-jest-na...zadow-plaj-39/




Odpowiedz z cytatem