Na koniec wrócę do tematu, który pojawił się na początku. Idąc na Smerek, myślałem sobie: trzeba tam pójść, bo może to być najwyższy szczyt Bieszczadów (1421 m), a na najwyższym szczycie wypada być. Teoria, "Smereka-najwyższego-szczytu" wynikała m.in. z faktu, że jest on połączony z Bieszczadami grzbietem, którym można przejść sucha stopą, a od Gorganów oddziela go rzeka Rika. Do tej teorii narysowałem sobie prezentowany już obrazek:



Inny pogląd miał inny uczestnik naszej wycieczki, a swoje stanowisko, że Smerek to nie Bieszczady, rzeczowo uzasadnił:

Cytat Zamieszczone przez iaa Zobacz posta
.... znaleźliśmy na to niezaprzeczalny dowód, do tego potwierdzony empirycznie.
Tam, gdzie szpilki od namiotu wchodziły w ziemię łatwo /pasmo Czarnej Riepy/, tam są Bieszczady.
Problem z wbiciem, bo kamienny grechot jest wszędzie pod cienka warstwą mchu, tam nie Bieszczady /Smerek/. ;-)

I nic tu nie pomogą wywody Wojtka o zlewni rzek - podłoże się liczy.
Potwierdzam, że tak było. Na obu biwakach w paśmie Czarnej Repy szpilki wchodziły w podłoże, jak w masło. A na Smereku prawie wszystkie pokrzywiliśmy i ani jedna sie do końca nie wbiła.

Stanowisko, że Smerek nie jest bieszczadzki mogą też potwierdzić jego piętra roślinne. W Bieszczadach na wysokościach powyżej 1200 m prawie wszędzie są już połoniny, a na Smereku na 1400 m jeszcze jest regiel górny (czytaj: ciemny las). Kolejnym argumentem "niebieszczadzkości" Smereka jest jego podobieństwo wizualne do niższych, brzegowych górek Gorganów, a zupełne niepodobieństwo do wysokich gór bieszczadzkich.

Bardziej naukowo opisał to inny Wojtek w artykule "Czy Pikuj jest najwyższym szczytem Bieszczadów?" (Płaj 39):
http://karpaccy.pl/czy-pikuj-jest-na...zadow-plaj-39/