Na przełęczy za Negrowcem (1709) opuściliśmy czerwony szlak i wspięliśmy się na następny szczyt – Horb (1687). W tym czasie przestało padać i góra, z której przepędził nas grad, wdzięczyła się w promieniach słońca

Piszkonia33.jpg

Ona tam się wdzięczyła a my musieliśmy odwrócić się do niej plecami, gdyż szliśmy w kierunku przeciwnym, wprost na sunący ze wschodu potrójny prysznic

Piszkonia32.jpg

Od strony południowej też było ciekawie

Piszkonia34.jpg Piszkonia35.jpg

Pora była już obiadowa, pędziliśmy więc

Piszkonia38.jpg

grzbietem ciągnącym się w kierunku Jasnowca (1600)

Piszkonia39.jpg

w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca na popas.
Rozglądając się po okolicy, można było dostrzec m.in. Gorgany

Piszkonia36.jpg

i Świdowiec

Piszkonia37.jpg

ale czasem trzeba było patrzeć też pod nogi i zasłaniać oczy przed kosówkowymi badylami

Piszkonia40.jpg