Spacerując po Morszynie wkroczyliśmy do odnawianego parku zdrojowego który witał nas bramą z lwami
.
.
W centralnej jego części wylądował spodek marsjański i przyciągnął za sobą groźną chmurę.
.
.
Z tej chmury zaczęły spadać takie duże krople roztrzaskując się na naszych głowach, nikt w taki słoneczny dzień nie spodziewał się tego zjawiska.
Kończymy błyskawicznie zwiedzanie uzdrowiska i biegiem pędzimy do samochodu.
Zdyszani dopadamy pojazdu, tak już wiemy, to był mały test sprawnościowy przed planowaną na jutro wędrówką.
Jedziemy obierając kierunek na południe, gdzie za 20-30 km wyrastają po obu stronach płaskiej drogi majestatyczne góry.
Miejsce to nazywane jest Wrotami Karpat. Wjeżdżamy więc w te wrota w towarzystwie linii kolejowej i rzeki Opór.
Wkrótce docieramy do miasteczka Skole, robiąc rundę rozpoznawczą. W tym czasie deszcz przestaje padać więc wracamy 3 km aby skręcić w boczną dolinę prowadzącą do wsi Kamionki. Wjazd jest zamknięty szlabanem , ale jest też człowiek który go otwiera po uiszczeniu jakiejś małej opłaty.
Tu już mamy drogę terenową, która po 4 km doprowadzi nas do wodospadu Kamionki.
.
.
Wody potoku Kamionka spływają kilkumetrowymi kaskadami tworząc malowniczy wodospad. Ta miejscowa atrakcja ściąga w to miejsce wielu niedzielnych turystów , którzy w klapkach i japonkach łażą po okolicznych skałkach, budząc nasz podziw, że tak też można.
Paręset metrów powyżej wodospadu jest oznaczona ścieżka która pnie się ostro w górę.
.
.
To ścieżka do Martwego Jeziora ( przez miejscowych nazywanym Żurawinowym) .
Jest to bliźniak dobrze nam znanych Jeziorek Duszatyńskich. Też coś kiedyś się obwiozło, coś spiętrzyło i zalało widoczne w wodzie drzewa
.
.
Można zrobić sobie spacer wokół tego jeziorka , które jest mniejsze od naszych i poczuć oddech wilgotnej puszczy.
.
.
Po zejściu do drogi mamy możliwość podejść do źródła " Źiwaja Woda" , ale nie skorzystamy , podobnie nie skorzystamy ze zrobienia sobie wspólnego zdjęcia z sokołem na ramieniu ( a może to był orzeł ?)
Przy drodze rozłożyło się wiele straganów, które oferowały miejscowe specyjały.
.
.
Można tam było kupić sobie na pamiątkę suszone lub marynowane grzyby, tudzież konserwowe papryczki i pomidory na wiele sposobów.
Sprzedająca pani zapraszała nas do degustacji przeróżnych rodzajów nalewek. Załoga zaczęła degustować i zachwycać się , a ja jako kierowca tylko zgrzytałem zębami.
Skończyło się tym , że każdy kupił sobie jakąś pamiątkową buteleczkę i pojechaliśmy szukać noclegu.










Odpowiedz z cytatem

Zakładki