Przyśpieszmy więc , bo nas gonią, (chociaż o tym nie wiedzieliśmy)
Aby dość od "miejsca spotkania" do pasma Czarnej Repy trzeba okrążyć rozległe źródliska potoku. Droga jest bardzo przyjemna, prowadzi w większości odkrytymi przestrzeniami, czasami tylko wchodząc w leśne zaułki. Tam mijamy krzyżówkę , (gdzie dróżka dochodzi z południa i jest też zakamuflowane miejsce odpoczynku), a my idziemy dalej i nie są dla nas wielką przeszkodą trakty rozjechane przez terenowe maszyny
.
.
Świetnie sobie radzą w tym terenie rowerzyści wysokogórscy, których mijamy. Te tereny są fajne dla takich nie inwazyjnych podróżników.
To jedno z niewielu spotkań z ludzkimi istotami dzisiaj.
Wkrótce otwarły się nam widoki na drugą, południową stronę z majestatycznym Smerekiem zamykającym horyzont.
Tam, kilkanaście metrów obok drogi ktoś z nas wypatrzył tablicę, idę aby ją odczytać
Wyciek rzeki Rzeka - tak to przetłumaczyłem
.
.
Jakieś 50 metrów poniżej widać zadaszenie. Obok tablicy nie ma tu żadnej wilgoci która sugerowałaby jakieś źródło. Wilgoć natomiast zbiera się coraz więcej nad naszymi głowami, która w postaci spadających kropel sygnalizuje swa obecność.
Zamiast obadać co kryje się pod daszkiem ubieramy nasze odstraszacze deszczu w postaci kurtek i powłok plecakowych.
Rzadkie krople nie przeszkadzają wrócić na główny trakt. Wkraczamy na grzbiet Czarnej Repy
.
.
Na poboczach arterii można uwiecznić kwitnące .... no co ? fiołki karpackie ? - nie znam nazwy, może to są fiołki ?
.
.
I spojrzeć przed siebie gdzie rozciąga się długaśna połonina Rzepy (ponoć ma ok 10 km , ale jak to zmierzyć ?)
Z niepokojem patrzymy też na wystające za przełęczą " Bliźniaki" które dwa lata temu tak dały nam w kość, dobrze że dzisiaj tam nie idziemy.
.
Kawał drogi przed nami, nie przelewki. Przystępujemy więc do zasadniczego ataku, sprawdzoną metodą DIO *
(* dla niezorientowanych przypomnę że jest to metoda długich intensywnych odpoczynków)
.
![]()







Odpowiedz z cytatem
