Oprocz kwietniowego dluzszego pobytu bieszczadzko-beskidzkiego, w tym roku wpadlismy jeszcze przelotem w Beskid Niski, jadac czy wracajac z innych wyjazdow. Jakos ten Niski byl nam zawsze po drodze. Wiec krotka relacje dolacze do tego tematu.

Juz w maju, wracajac z Balkanow, wypatrzylismy pewne miejsce w Beskidzie Niskim ktore niezwykle przypadlo nam do gustu i postanowilismy tam wrocic niezwlocznie. Udaje sie nam to uczynic miesiac pozniej. .Tym miejscem sa Owczary, a dokladniej tamtejszy PTSM. O klucze pytamy w domu przy cerkwi, co okazuje sie strzalem w dziesiatke, bo wlasnie tam mieszkaja ludzie opiekujacy sie schroniskiem. Obiekt wyglada dokladnie tak jak powinny wygladac (i wygladaly) PTSMy klasy III. Drewniany budynek o zapachu starej chaty, woda w strumieniu, wychodek na dworze lub kibelek wewnetrzny do przelewania kubelkiem.





W srodku piece kaflowe, metalowe prycze. Z sufitu zwisaja niegdys bardzo popularne lampy, ktore przystrajaly wiele pomieszczen uzytecznosci publicznej. Zachowala sie nawet stara lawka szkolna.







W kuchni lodowka firmy Pamir.


Na scianach duzo swietych obrazow i dziecinnych rysunkow przedstawiajacych piekno Beskidu Niskiego. Orly na panstwowych godlach maja korony wyciete z bialego papieru. Jedną z nich zdmuchuje przeciag gdy otwieramy drzwi. Buduje wiec spora konstrukcje z krzesel aby odstawic brakujacy element na pierwotne miejsce.


W szafkach sporo kieliszkow rozmiaru wschodniego.


Schronisko dziala sporadycznie tzn jak trafi sie ekipa ktora wezmie klucze. Budynek okala wykoszona, tfu wygryziona łaka gdzie pasaja sie owce. Zza plotu dobiega kwik gesi, gdakanie kur a wieczor to krolestwo swierszczy, swietlikow i sow.

Kabaczkowi schronisko przeogromnie sie podoba, doznaje wrecz jakiegos zwarcia, jakiegos opetania. Biega na czworakach po podlodze tam i spowrotem. Tupie nozkami, klapie lapkami o deski podlogowe, ktore odpowiadaja glosnym łup łup łup. Pełza trzy razy szybciej niz zwykle. Dokonuje tez naglych i nieprzewidzianych skretow, raz po raz zmieniajac kierunek dzikiego biegu. Zmiany kierunku zwykle sa wykonywane przez solidny podskok a puste korytarze domku wypelnia kwik niemowlecej radosci.


Oprocz korytarza przypadly jej do gustu tez schody gdzie wykazuje silne przyciaganie do pokrzywy. Odkrywa tez sprochnialy pieniek ktory okazuje sie zabawka na okolo godzine. Potem jest pewien problem z odczyszczeniem stworzonka ale odmaczanie w cieplej wodzie powoduje ze po chwili znow przypomina młode rasy bialej

Rano dosc wczesnie budzi nas kogut a gdy on postanawia umilknac zaczynaja swoj koncert gesi. Taaaaaa, na prawdziwej wsi ciezko pozwolic sobie na takie burzujstwo jak spanie dluzej niz do 8…

Sniadanie w tym milym miejscu przedluza sie prawie do pory obiadowej a potem zaszczycaja nas swoja obecnoscia owieczki. Chyba niektorym z nich brakuje jakis mineralow bo mimo ogromnych polaci soczystej trawy probuja obgryzac skodusiowe blotniki. Zawsze wiedzialam ze to koza wszystko wciaga , łącznie z miotła i kaloszem- ale ze owca tez? Odkrywamy na tym etapie ze jednego chlapacza skodusia nie ma- i teraz pytanie: owca zjadla czy po prostu gdzies kiedys sie urwal?