W miniony weekend chaszczując po Bieszczadach natknęłam się w lesie na żywy pomnik pamięci, który wywarł na mnie największe wrażenie niż wszystkie ślady pamięci wojny w Bieszczadach do tej pory. W lesie stał stary, zrujnowany budynek i na jednej zewnętrznej ścianie ślady pocisków wraz z tkwiącymi jeszcze w środku... nabojami. Pomiędzy nimi namalowany farbą tryzub -niby widoczny aczkolwiek prawie nie rzucający się w oczy, szczegół, który łatwo pominąć a rozjaśniający wiele rzeczy. Informacji na ten temat nie ma wiele -ale udało mi się znaleźć (podążając za Krycińskim, Krukarem i innym nienazwanym źródłem), że dokładnie w tym miejscu została rozstrzelana banda Upowców -tych, którzy wcześniej dokonali mordu w okolicy górnego Sanu -tu, w dolinie innego potoku, los się im odwrócił. Autorzy przytaczają fakty ale mogą nawet nie wiedzieć o pozostałościach w lesie. Lokalizacji na forum nie podaję, dodam tylko, że było to na terenie BdPN w miejscu odległym od szlaków. W zasadzie nie jest to do końca pomnik zbrodni UPA - bo tutaj akurat zbrodni Polaków ale na tych Upowcach, którzy dokonali innej zbrodni. Zachęcam do penetracji lasów.