Uważałbym z takimi ocenami jak powyższa. Nie dlatego, że jestem Polakiem, ale dlatego, że chyba jako jeden z nielicznych w zacnym gronie użytkowników tego bieszczadzkiego forum jestem historykiem wojskowości (i mam na to papiery).
Napisałbym krótko i brutalnie - to była wojna, a na wojnie nie takie rzeczy się dzieją... Inaczej: czy w świetle konwencji genewskiej członkowie UPA spełniali warunki, by zostać uznanymi za partyzantów. Moim zdaniem nie. Z co najmniej kilku powodów. M.in. tego, że rozwalali polskich cywili, mimo iż konwencja genewska wyraźnie tego zakazuje. A już na pewno nie pozwala tego robić w sposób, w jaki upowcy (można pisać małą - o członkach AK też pisze się "akowcy", choć czasem np. "AK-owcy") to mieli w zwyczaju...
Być może nie jestem w pełni obiektywny pisząc o UPA, jako że 3/4 mojej rodziny wywodziło się z terenów, na których operowała UPA (te rodzinne strony to Wołyń, Podole i Rzeszowszczyzna) i nigdy ale to przenigdy nie usłyszałem z ust babci czy dziadka miłego słowa o Ukraińcach (czemu dałem kiedyś wyraz w relacji z wędrówki po Bieszczadach - tryzub już od dawna kojarzy mi się głównie z UPA, choć mam jako historyk świadomość, że symbol ten jest starszy niż OUN).
Z powyższego względu (historia wojskowości) uważam, choć zabrzmi to może dla niektórych szokująco, że akcja "Wisła" była w zasadzie jedynym skutecznym sposobem pozbycia się problemu UPA. A czemu tak sadze, to temat na osobny watek...
Tych w granicach parkow narodowych, poza szlakami tez?Uwazaj na zyczliwych. Znane sa mi przypadki scigania userow for gorskich, glownie w TPN, za takowe praktyki, opisane w internecie...



).
Odpowiedz z cytatem