Mieliśmy podobnie, jadąc powoli tą dróżką każdy z nas starał się przypomnieć kiedy tu ostatnio był i co zapamiętał.
Ja z poprzedniego pobytu w tym rejonie ( 7 lat temu) zapamiętałem szeroką aleję wysadzaną drzewami i cały czas jej wypatrywałem.
Minęliśmy nieistniejącą wieś Jabłonica Ruska gdzie przez chwilę pojawił się asfalt , ale wkrótce znikł i zbliżaliśmy do Ulucza.
.
.
Jest aleja, przy czym z tą szerokością to przesadziłem. Okazałe dęby tworzą piękny szpaler. Aleja to twór kojarzony z dojazdem do dworów , pałaców itp, a w tym rejonie nie było żadnej okazałej budowli. Szukałem, ale nie znalazłem przyczyny jej powstania. Czyli kolejna zagadka pozostaje do rozwiązania.
Gdy pojawiły się pierwsze zabudowania żwirowni zatrzymujemy się przy strzałkach kierujących do cerkwi.
Wrzucamy rowery w krzaki i po schodkach ruszamy pod górę. Na początek "zagubiona kapliczka"
.
.
Krótkie, ale strome podejście i wyłania się piękna bryła cerkwi uważanej dawniej za najstarszą drewnianą na terytorium Polski
Teraz już nie podaje się, że jest najstarsza, (wymłodniała), ale połowa XVII wieku budzi szacunek
.
.
Drzwi do cerkwi są otwarte, zaglądamy więc z ciekawością, ale niewiele można zobaczyć bo trwają prace konserwatorskie, a zbudowane wewnątrz drewniane rusztowania zasłaniają skutecznie polichromie
.
.
Oglądamy otaczający cmentarzyk, na którym ktoś postawił szereg małych drewnianych krzyżyków, pokazuję koledze grób twórcy hymnu ukraińskiego na którym inskrypcja się zatarła. Obok stoi duży drewniany krzyż , taki jak są krzyże misyjne.
Zauważam ze zdziwieniem napis na poziomej belce
.
.
Może to szczegół niegodny uwagi , ale doskonale pokazuje ja historycy ukraińscy poprawiają historię.
Wiadomym jest , że w 988 roku Ruś Kijowska przyjęła chrzest , a tu z napisu dowiadujemy się o "tysiącznicy chrztu Ukrainy"
Tym prostym zabiegiem wydłużyła się państwowość naszego wschodniego sąsiada o dobre kilkaset lat.








Odpowiedz z cytatem
