Tak wygląda nasz pierwszy hotel, "Hotel Szybene" *****, w pełnej krasie:


A to widok spod hotelu na koniec wsi Szybene:


W tym maleńkim domku na lewo i w dół od centrum kadru (na skraju wykoszonego trawnika) mieszkała bardzo pracowita babuszka, z naszej perspektywy wyglądała jak pracowita mrówka

Bardzo przyjazne miejsce, ze stołem i ławami na zewnątrz zapraszającymi do zjedzenia kolacji właśnie tam, w zachodzącym słońcu. Siedzieliśmy na polu (no bo nie na dworze przecież) aż do zmroku, meszki kąsały wściekle ale nie poddaliśmy się łatwo Dookoła góry, w trawie świerszcze, a na drodze Mackensena nad nami sporadyczny ruch gruzawików, nawet po zmroku. Ukraina pełną gębą!