Kiedy Wojtek wyruszył na poszukiwania wody, pozostali rozłożyli się w cieniu drzewek rosnących wzdłuż drogi.
Po chwili minęła nas, pozdrawiając z uśmiechem, babuszka z plecionym koszem na plecach wypełnionym borówkami.
A Wojtek niczym różdżkarz wynalazł wspaniałą wodę, której można było napić się do woli.
Każdy z nas wyruszał z zapasem wody na cały dzień. Jednak słońce dopiekało, góry wyciskały nas siódme poty, a woda szła jak woda;-)
Jednak zawsze w porę, na ugaszenie pragnienia i uzupełnienie zapasów trafiało się jakieś źródełko. Nie był to wyłączny łut szczęścia, ale przygotowane wcześniej plany wraz z mapą.



Odpowiedz z cytatem