Ono było widoczne, ale tylko częściowo. Widzieliśmy tylko maleńkie budynki, wyglądające na typowe staje i szopki oraz ogromną, poradziecką oborę w stanie ruiny. I tak było przez ponad pół godziny. Gdy już doszliśmy w pobliże, oczom ukazał się, niewidoczny dotychczas, elegancki, drewniany dom. Wstępnie oceniliśmy, że nadawałby się na hotel. Jednak po podejściu bliżej okazało się, że jest to po prostu budynek mieszkalny, przy którym kręciło się dwoje ludzi i łaciaty pies a na podwórzu stał nowoczesny samochód terenowy. Poszliśmy pośpiesznie dalej, w kierunku staji ze świeżych desek (pośrodku, z jasnym dachem). A pośpiech był wskazany, bo właśnie zaczynała się ulewa.
![]()



Odpowiedz z cytatem