Pokaż wyniki od 11 do 20 z 38

Wątek: Wywczasy w Rumunii

Widok wątkowy

  1. #10
    Debiutant Roku 2017

    Na forum od
    06.2016
    Postów
    107

    Domyślnie Odp: Wywczasy w Rumunii

    Jedziemy do Viseu. Busik/lokomotywka jedzie szybciej niż tradycyjny skład co skutkuje zwiększonym poziomem drgań. Odczuwa się to mimo dobrych foteli. Kłopot jest też z brudnymi szybami. Skutkuje to tym, że ciężko jest zrobić dobre zdjęcie. No i siedzę w drugim rzędzie więc co nieco zasłania nam nasz Boss/Dobrodziej, który siedzi z przodu.

    Znacznie zwalniamy, aby przepuścić stado owiec. Młody juhas stawia na nowoczesną technikę - na owce gwiżdże gwizdkiem

    Tu sytuacja nie jest jasna. Ale możliwe, że tak jak nas zaskoczył (pozytywnie) szybki powrót Mercedesa na główną trasę, tak tutaj jest odwrotnie. Ten leżący pracownik jest zaskoczony (negatywnie) szybkim powrotem swojego szefa. Uśmiecha się w każdym razie niewyraźnie... Ale dlaczego położył się z kosą i trzyma ją za ostrze??? Premia za sierpień może być zagrożona...


    Kolejka wozi przeróżne rzeczy...


    Mijamy różne budowle i budynki. Stare i nowe. Tutaj prezentacja stosowanych pokryć dachowych: papa, folia i dranice


    Jest pięknie, żeby jeszcze Boss przestał w końcu rozmawiać przez swój radiotelefon!!!


    Faina - to tutaj miała się kończyć trasa turystyczna Mocanity. Zbudowano cały kompleks budynków i infrastruktury turystycznej. Stoi pusty


    Mijamy studnię z żurawiem. Nie wiem czy to autentyk, czy potiomkinowska rekonstrukcja?


    Trasa jest piękna. Łapię się na tym, że mam ochotę robić zdjęcie każdego zakrętu, każdej efektownej "długiej prostej". No tak się nie da. A gdyby tak wynająć małą platformę kolejkową - takie podwozie od cysterny - zainstalować gimbalowe mocowanie i aparat foto, wszystko to przed lokomotywą i kręcić time lapsa. Zakładam się, że efekt mógłby być super!


    Na stacyjce Suligu "łapią" nas kolejni stopowicze. Trójka Czechów. Jeden z nich mówi po polsku, więc dużo rozmawiamy. Wcześniej Boss ulotnił się po angielsku, korzystam z okazji i siadam z przodu. Marzenia z dzieciństwa spełniają się - siedzę koło kierowcy


    Atrakcji ciąg dalszy. Starszaki z forum pewnie pamiętają pokazywanego onegdaj w telewizji konia, który mówił (to był długi serial dla ówczesnych dzieci), ale czy ktoś widział konia, który śpi nogami do góry?


    Często stajemy. Nie ma kierowcy, więc możliwa jest fotka kabiny. Nie wiem po co jest kierownica? Skrzynia biegów prawie jak automat: jeden bieg do przodu (D), luz (N), wsteczny (R). Najważniejszy jest radiotelefon. Kierowca cały czas wywołuje swoich koleżków na poszczególnych stacjach i uzgadnia wolną drogę.


    Tu mamy wolny tor


    Ale tutaj doganiamy kolejnego Transita i razem stoimy zablokowani przez stojący, bezpański skład. Wysiada kierowca i wszyscy pasażerowie też. Wydaje się oczywiste, że każda para rąk przyda się przy przepychaniu składu


    W autku zostaje Ala. Z jednej strony dumna jak nie wiem co! Takie auto: Trzy osie - czyli chyba to się nazywa 6x2?, niezgorszy prześwit, poziom brodzenia nie do pobicia, krótkie zwisy, komfortowe fotele no i Mercedes!!! Z drugiej strony żal, bo nie udało nam się zabrać za rozwikłanie zagadki saperki z relacji Wojtka Pysza sprzez dwóch lat - dalej "nie wiadomo z której wojny i dlaczego przestrzelona"?

    Ponieważ na pokładzie mamy Czechów to można przypomnieć jeszcze taką (prawdziwą) opowieść: mój kolega pracuje i mieszka w Pradze czeskiej. Opowiadał mi, że tak jak dla Polaków język czeski jest no... powiedzmy mało poważny tak dla Czechów polski też stanowi niezły ubaw. Podawał mi szereg przykładów. Przytoczę ten na czasie. Czech trzyma się rękami za brzuch ze śmiechu jak słyszy słowo samochód! Jak można o kupce żelaza, lakieru i gumy mówić, że ona sama chodzi. Faktycznie - samochód sam chodzi...???

    Pomoc nie była potrzebna. Tor był odpowiednio nachylony. Odpowiednio sterując hamulcami udało się sprawnie przetoczyć drewno na boczny
    tor

    Pomykamy dalej.




    Na stacji Paltin spotkanie trakcji spalinowej z parową. Omijamy parowozik i dalej w drogę

    Ale o tym już nie piszemy, bo przecież każdy jechał już Mocanitą turist do Paltinu i z powrotem

    I tak docieramy do Viseu. Kierwoca zatrzymuje się dobry kawałek przed stacją roboczą. Idziemy dalej drogą wzdłuż fantastycznego kompleksu starych warsztatów, torów manewrowych, składów rezerwowego taboru i złomowisk tego co już nie wyruszy w drogę

    Na głównej stacji odnajdujemy słupek graniczny z naszej polsko-rumuśkiej granicy, którego dwa lata jakimś cudem nie zauważyliśmy i idziemy na obiad od Viseu. Najwyższa pora - dzisiaj jedliśmy tylko śniadanie

    A po drodze znajomy domek sprzed dwóch lat


    cdn
    Ostatnio edytowane przez Waldemar ; 27-08-2016 o 21:26

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Wyjazd do RUMUNII - last minute 29.07 - 08.08.2012
    Przez Wędrowiec w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 18
    Ostatni post / autor: 24-07-2012, 22:03
  2. Jesienna włóczęga po Rumunii ;)
    Przez kobieta_bieszczadzka w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 13
    Ostatni post / autor: 05-03-2011, 17:44
  3. Ogniste rydwany w Rumunii
    Przez paszczak w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 21
    Ostatni post / autor: 04-01-2010, 23:41
  4. wulkany błotne w Rumunii i okolice
    Przez buba w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 08-11-2008, 08:51

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •