Strona 2 z 4 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 11 do 20 z 38

Wątek: Wywczasy w Rumunii

  1. #11
    Debiutant Roku 2017

    Na forum od
    06.2016
    Postów
    96

    Domyślnie Odp: Wywczasy w Rumunii

    Sprawnie zwijamy biwak i pomalutku ruszamy drogą w dół. Może uda się nam dopaść kolejkę w Stevioarze, albo (co bardziej prawdopodobne) załapać się na coś przy głównej linii. Bo jeśli nie - dwadzieścia kilometrów do Paltin! Na nogach!


    Wędrujemy pomalutku. W wielu miejscach Słońce nie sięga jeszcze do dna doliny


    Zdarzają się jednopoziomowe skrzyżowania ze strumieniem. Droga wije się łagodnymi łukami i w końcu za którymś...


    otwiera się niespodziewanie bardzo oczekiwany przez nas widok - osiedle Stevioara, początek kolejki! Nie widać stąd ani całego osiedla, ani stacji (stacyjki), ale widać naszą starą znajomą Torojagę! Po prawej stronie drogi, za strumieniem końcówka torowiska


    Tak wygląda kolejkowy "koniec świata" w Stevioarze... choć tory w przeszłości biegły dalej


    Po kilkudziesięciu metrach mamy urzędowe potwierdzenie - jesteśmy w Stevioarze!


    Niewidoczna wcześniej część osiedla i stacja


    Poniżej na strumieniu prawdopodobnie pozostałości klauzy (pokazywanej na 100-ce WIG)


    Kończy się klimatyczny mikroświat Stevioary, pora iść dalej






    Po prawej stronie torowiska żródełko wody mineralnej w drewnianej (z wydrążonego pnia) cembrowinie. Woda ma bardzo dobry smak, lekko kwaśna tak jak woda gazowana, ale bez gazu


    Słońce zagląda do dna doliny, ale las daje nam przyjemny cień


    Poruszamy się po bocznej odnodze na peryferiach Mocanity, ale widać rękę toromistrza. Śruby są uzupełniane, nie brakuje specjalnych gwoździ mocujących szyny do podkładów


    Jestem akurat na czele naszej grupy i gdy widzę na torze pozostawioną cysternę wiem, że oznacza to sąsiedztwo rozjazdu, a to z kolei wskazuje na połączenie z głównym torem w dolinie Vaser. Widać już most i torowisko do którego dołączą nasze tory


    Wychodzę na połączenie i ...nie dowierzam własnym oczom! Zza zakrętu pomału wytacza się żółta lokomotywa kolejki. Bingo! Hip hip hurra!!!


    Z pociągu wysiada tylko jedna osoba, która z bagażem uformowanym a la Jaś Wędrowniczek maszeruje tam skąd przyszłiśmy


    Kolejarze sprawnie przetaczają cysternę na główny tor i jadą dalej w stronę stacji Koman. Maszynista kilka razy pokazuje nam, że będzie wracał! Ok!


    Pomału mija nas nie taki znowu mały skład...


    Ale to nie koniec. Nadjeżdża biały Mercedes. Z przodu obok kierowcy/maszynisty b.ważna osoba, ale z tyłu zapewne drwale. Skręcają do Stevioary


    No nie...! Jeszcze jedna salonka. Tym razem niebieski Ford Transit wiezie grupę bardzo elegancko ubranych osób. Jadą w stronę Komanu




    Nawet nie zastanawiamy się kto nas zabierze z powrotem, bo tak jakoś ułożyło się nam w głowach, że to będzie żółta lokomotywka i zielony wagonik, a tu tymczasem, po zaledwie kilkunastu minutach zatrzymuje się koło nas wracający ze Stevioary Mercedes. B. ważna osoba kiwa ręką - Viseu? Da, Viseu... No to wsiadajcie! A więc w drogę...

    Za pobliskim zakrętem jagodziarze (zapewne). Dużo bębnów i pękatych powiązanych worków - zabierze ich pewnie żółtozielony pociąg...


    cdn
    Ostatnio edytowane przez Waldemar ; 27-08-2016 o 00:36

  2. #12
    Forumowicz Roku 2016
    Kronikarz Roku 2016
    Forumowicz Roku 2014
    Forumowicz Roku 2013
    Ekspert Roku 2012
    Awatar Wojtek Pysz
    Na forum od
    02.2008
    Rodem z
    Jarosław
    Postów
    1,886

    Domyślnie Odp: Wywczasy w Rumunii

    Cytat Zamieszczone przez Waldemar Zobacz posta
    ....zatrzymuje się koło nas wracający ze Stevioary Mercedes. B. ważna osoba kiwa ręką - Viseu? Da, Viseu... No to wsiadajcie!
    No, niektórzy to mają farta! Ja też chcę jechać Mercrdesem z B.W.O.

  3. #13
    Debiutant Roku 2017

    Na forum od
    06.2016
    Postów
    96

    Domyślnie Odp: Wywczasy w Rumunii

    Jedziemy do Viseu. Busik/lokomotywka jedzie szybciej niż tradycyjny skład co skutkuje zwiększonym poziomem drgań. Odczuwa się to mimo dobrych foteli. Kłopot jest też z brudnymi szybami. Skutkuje to tym, że ciężko jest zrobić dobre zdjęcie. No i siedzę w drugim rzędzie więc co nieco zasłania nam nasz Boss/Dobrodziej, który siedzi z przodu.

    Znacznie zwalniamy, aby przepuścić stado owiec. Młody juhas stawia na nowoczesną technikę - na owce gwiżdże gwizdkiem

    Tu sytuacja nie jest jasna. Ale możliwe, że tak jak nas zaskoczył (pozytywnie) szybki powrót Mercedesa na główną trasę, tak tutaj jest odwrotnie. Ten leżący pracownik jest zaskoczony (negatywnie) szybkim powrotem swojego szefa. Uśmiecha się w każdym razie niewyraźnie... Ale dlaczego położył się z kosą i trzyma ją za ostrze??? Premia za sierpień może być zagrożona...


    Kolejka wozi przeróżne rzeczy...


    Mijamy różne budowle i budynki. Stare i nowe. Tutaj prezentacja stosowanych pokryć dachowych: papa, folia i dranice


    Jest pięknie, żeby jeszcze Boss przestał w końcu rozmawiać przez swój radiotelefon!!!


    Faina - to tutaj miała się kończyć trasa turystyczna Mocanity. Zbudowano cały kompleks budynków i infrastruktury turystycznej. Stoi pusty


    Mijamy studnię z żurawiem. Nie wiem czy to autentyk, czy potiomkinowska rekonstrukcja?


    Trasa jest piękna. Łapię się na tym, że mam ochotę robić zdjęcie każdego zakrętu, każdej efektownej "długiej prostej". No tak się nie da. A gdyby tak wynająć małą platformę kolejkową - takie podwozie od cysterny - zainstalować gimbalowe mocowanie i aparat foto, wszystko to przed lokomotywą i kręcić time lapsa. Zakładam się, że efekt mógłby być super!


    Na stacyjce Suligu "łapią" nas kolejni stopowicze. Trójka Czechów. Jeden z nich mówi po polsku, więc dużo rozmawiamy. Wcześniej Boss ulotnił się po angielsku, korzystam z okazji i siadam z przodu. Marzenia z dzieciństwa spełniają się - siedzę koło kierowcy


    Atrakcji ciąg dalszy. Starszaki z forum pewnie pamiętają pokazywanego onegdaj w telewizji konia, który mówił (to był długi serial dla ówczesnych dzieci), ale czy ktoś widział konia, który śpi nogami do góry?


    Często stajemy. Nie ma kierowcy, więc możliwa jest fotka kabiny. Nie wiem po co jest kierownica? Skrzynia biegów prawie jak automat: jeden bieg do przodu (D), luz (N), wsteczny (R). Najważniejszy jest radiotelefon. Kierowca cały czas wywołuje swoich koleżków na poszczególnych stacjach i uzgadnia wolną drogę.


    Tu mamy wolny tor


    Ale tutaj doganiamy kolejnego Transita i razem stoimy zablokowani przez stojący, bezpański skład. Wysiada kierowca i wszyscy pasażerowie też. Wydaje się oczywiste, że każda para rąk przyda się przy przepychaniu składu


    W autku zostaje Ala. Z jednej strony dumna jak nie wiem co! Takie auto: Trzy osie - czyli chyba to się nazywa 6x2?, niezgorszy prześwit, poziom brodzenia nie do pobicia, krótkie zwisy, komfortowe fotele no i Mercedes!!! Z drugiej strony żal, bo nie udało nam się zabrać za rozwikłanie zagadki saperki z relacji Wojtka Pysza sprzez dwóch lat - dalej "nie wiadomo z której wojny i dlaczego przestrzelona"?

    Ponieważ na pokładzie mamy Czechów to można przypomnieć jeszcze taką (prawdziwą) opowieść: mój kolega pracuje i mieszka w Pradze czeskiej. Opowiadał mi, że tak jak dla Polaków język czeski jest no... powiedzmy mało poważny tak dla Czechów polski też stanowi niezły ubaw. Podawał mi szereg przykładów. Przytoczę ten na czasie. Czech trzyma się rękami za brzuch ze śmiechu jak słyszy słowo samochód! Jak można o kupce żelaza, lakieru i gumy mówić, że ona sama chodzi. Faktycznie - samochód sam chodzi...???

    Pomoc nie była potrzebna. Tor był odpowiednio nachylony. Odpowiednio sterując hamulcami udało się sprawnie przetoczyć drewno na boczny
    tor

    Pomykamy dalej.




    Na stacji Paltin spotkanie trakcji spalinowej z parową. Omijamy parowozik i dalej w drogę

    Ale o tym już nie piszemy, bo przecież każdy jechał już Mocanitą turist do Paltinu i z powrotem

    I tak docieramy do Viseu. Kierwoca zatrzymuje się dobry kawałek przed stacją roboczą. Idziemy dalej drogą wzdłuż fantastycznego kompleksu starych warsztatów, torów manewrowych, składów rezerwowego taboru i złomowisk tego co już nie wyruszy w drogę

    Na głównej stacji odnajdujemy słupek graniczny z naszej polsko-rumuśkiej granicy, którego dwa lata jakimś cudem nie zauważyliśmy i idziemy na obiad od Viseu. Najwyższa pora - dzisiaj jedliśmy tylko śniadanie

    A po drodze znajomy domek sprzed dwóch lat


    cdn
    Ostatnio edytowane przez Waldemar ; 27-08-2016 o 20:26

  4. #14
    Fotografik Roku 2010
    Fotografik Roku 2009
    Fotografik Roku 2008

    Awatar bartolomeo
    Na forum od
    07.2005
    Postów
    3,623

    Domyślnie Odp: Wywczasy w Rumunii

    Cytat Zamieszczone przez Waldemar Zobacz posta
    czy ktoś widział konia, który śpi nogami do góry?
    W Karpatach to norma

    Cytat Zamieszczone przez bartolomeo Zobacz posta
    Czterech panów B.

  5. #15
    Debiutant Roku 2017

    Na forum od
    06.2016
    Postów
    96

    Domyślnie Odp: Wywczasy w Rumunii

    Wyjeżdżamy z Borsy. Jedziemy do stolicy regionu, do Wielkiej Kopalni, czyli Baia Mare. Droga jest nieco okrężna, ale na pewno doprowadzi nas w końcu do Baia Mare. Koniecznie, ale to koniecznie chcemy tam być. Jedziemy kiepską drogą przez przełęcz Prislop. Kilka lat temu w Borsie rozpoczęto remont tej drogi, ale skończyło się na naprawie/budowie kanałów odwadniających jezdnię. I teraz jest tak, że w Borsie odwodnienie jest wyżej niż odwadniana droga. Ale na całym odcinku Borsa- Carlibaba mijamy kilka pracujących ekip geodetów, więc może czeka nas zmiana?

    Carlibaba. Pomnik legionistów


    Jedziemy "lukrowaną" drogą. Komunikaty ze znaku okazują się nieprawdziwe – lukru czyli (zapewne?) remontów nie ma. Ale ograniczenie obowiązuje i jedziemy powoli


    W Polsce dom drewniany tzw. kanadyjczyk to najwyżej dwie kondygnacje, a tutaj widzimy aż cztery


    Cieszący oko przystanek autobusowy. Po lewej słup telegraficzny – prawie jak na dzikim zachodzie


    W Vatra Dornei odnajdujemy zabytkową synagogę. Zbudowana jest w stylu klasycystyczno-mauretańskim. Czytamy w przewodniku, że w środku prowadzone są prace remontowe i przy odrobinie szczęścia można zobaczyć wnętrze.


    My po prostu zaglądamy przez uszkodzone okno – remont wnętrza pewnie jest dopiero w planach…


    Zaglądamy też na tyły wspaniałego niegdyś kasyna. Ruina, ale robi wrażenie!!!


    Przed Campulungiem skręcamy w drogę nr 17A aby dotrzeć do klasztorów w Vatra Moldovitei i Sucevicy. Patrząc na mapę to tylko „parę” kilometrów, w rzeczywistości droga pokonuje szeregiem ciasnych serpentyn najpierw Obczynę Feredeului, a później Obczynę Mare. Jedzie się długo…

    Cerkwie obu monasterów słyną przede wszystkim ze wspaniałych malowideł. Moją uwagę zwraca także kunsztowna konstrukcja dachów - przenikanie połaci i ich połączenie z umieszczoną na ich skrzyżowaniu (w zagłębieniu) wieżą
    Moldovita


    Moldovita - Poldek Rarogiewicz i Romek Klimkiewicz byli tu już... NIESTETY !!!


    W Moldovicie oglądamy także bardzo dosłowną reklamę kolejki. To lokalna konkurentka większej Mocanity. Trzeba tu będzie wkrótce zajrzeć jeszcze raz.


    Sucevica

    Ciekawy detal w klasztorze


    Wpadamy do Radowców.
    Nie możemy zwiedzić najstarszej cerkwii mołdawskiej Sw. Mikołaja. Trwa nabożeństwo...


    W śródmieściu rzut oka na secesyjną zabudowę


    I na okoliczne zaułki






    Arbore – zupełnie inny klimat niż w Moldovicie i Sucevicy. Nie ma kolejki przy kasie, nie ma tłumów. Nie ma żadnych zwiedzających oprócz nas. Na tyłach cerkwii mały cmentarz… I co z tego, że malowideł jest mało i są zniszczone. Tu jeszcze jest to coś, czego już brakuje tam…


    Przemykamy przez Suczawę.
    Część ekipy zagląda do położonego w samym centrum Domu Polskiego. Rozmowa z tutejszą Polką, która namawia do odwiedzenia polskich wsi. Na drogę dostajemy polonijne wydawnictwa.
    Dopiero po przyjeździe do Polski zagłębiam się w ich lekturę. Są bardzo starannie wydane. Miesięcznik Polonus w układzie dwukolumnowym (po polsku i po rumuńsku). Kwartalnik Mały Polonus dla dzieci i młodzieży tylko po polsku. „Dorosły” Polonus zawiera między innymi kalendarium pod nazwą „Kronika bukowińskich Polaków”.
    W otrzymanych numerach podane jest to, co wydarzyło się u naszych rodaków w maju i czerwcu 1907 roku. Cały szereg wydarzeń: spotkań, wizyt, zlotów, zebrań za którymi kryje się przede wszystkim uporczywa walka o możliwość nauki języka ojczystego na warunkach takich samych jakie zapewniły sobie inne mniejszości.
    Zwraca uwagę aktywność Towarzystwa Sokół obecnego na bardzo wielu uroczystościach. Znamienny jest wpis z 19 czerwca 1907 roku dotyczący wizyty arcybiskupa rzymskokatolickiego Józefa Bilczewskiego w Suczawie: „żegnając się z rodakami wzywał ich i prosił ich, aby swe dzieci wychowywali po polsku i na Polaków, bo w innym razie nic po nich nie zostanie”.


    Na przedmieściach Cumpulungu taka oto osobliwość. Willa ma bierny system ochrony - na piętrze stoją dwie figury rzymskich/dackich wojowników :)))


    Prawie na przeciwko stara skrzynka pocztowa przed starą chatką


    Docieramy do Baia Mare. Odnajdujemy Muzeum Okręgowe. Zwiedzamy kolejne ekspozycje: ceramiki -super. polecamy, zegarów - tak samo, starego górnictwa - też godne uwagi!
    Ale gdzie jest to, co jest głównym powodem naszej tu wizyty? Wracamy na recepcję. My po angielsku, pani po rumuńsku...rysujemy poglądową mapkę... aaa!!! To jest tuż za nami - Pani Recepcjonistka wreszcie rozumie czego szukamy.
    Wypadamy na zewnątrz i rzeczywiście jest

    Napis na tablicy:
    "Borna de frontiera. Amplesata in anul 1927 pe Varful Stogu pentru a marca frontiera Romani-Cehoslovacia-Polonia"
    A więc wyjaśnia się los jeszcze jednego słupka z naszej przedwojennej granicy!!!

    Wracając do samochodu lokalizujemy jeszcze artystyczną instalację Muzeum Sztuki koło Wieży św. Stefana


    A teraz to już naprawdę do domu. Wjeżdżamy do Tokaju. Most na Cisie, ujście Bodrogu. Zaraz dalej port rzeczny


    A na końcu chatka w Teodorówce. Wita nas już inna ekipa, ale dalej jest tak samo miło.
    Rano znajomy, nieodmiennie wspaniały widok


    ...pożegnania wewnątrz ekipy i każdy wraca w swoją stronę.

    Do zobaczenia w górach!
    Ostatnio edytowane przez Waldemar ; 28-08-2016 o 20:58

  6. #16
    Kronikarz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2015
    Awatar coshoo
    Na forum od
    09.2004
    Postów
    606

    Domyślnie Odp: Wywczasy w Rumunii

    Fajna wyprawa. Czekam na jesień żeby wyruszyć w tamten rejon.

  7. #17
    Bieszczadnik
    Na forum od
    03.2011
    Rodem z
    Wrocław
    Postów
    167

    Domyślnie Odp: Wywczasy w Rumunii

    Fajna wyrypa, dobrze się czyta i ogląda znajome, dopiero co odwiedzone miejsca!

    Cytat Zamieszczone przez Waldemar Zobacz posta

    Nagle słyszę głos Ali - mamy gości.
    Odwracam się i rzeczywiście obok nas stoi dwóch pograniczników ukraińskich. Jeden wyglądający jak brat Rambo, drugi jak niedożywiony chłopaczyna z podstawówki. Ale od razu rzuca się w oczy, że nie wyglądają tak jak wojacy z relacji Lukiego o dwóch rozrogach na raz. Nie mają bluz, ani żadnego ekwipunku. Być może wszystko to jest w samochodzie trochę dalej...ale wyglądają dziwnie.

    Standartowa rozmowa: skąd Wy, dokąd idziecie, po co? A na koniec - dokumenty są? Nim zdążyłem cokolwiek powiedzieć słyszę jak Marek mówi: jesteśmy w Rumunii, a Rumunia jest w Unii, a tam nie trzeba żadnych dokumentów. Wojak nie jest zadowolony taka odpowiedzią. Daję mu więc wydruk e-maila do Politia Frontiera w której powiadamiamy o naszym zamiarze pałętania się po granicy (podziękowania dla Lukiego za info na ten temat w którejś ze swoich relacji) z podanymi nr słupków, datami, nazwiskami itp...). Ukrainiec zabiera go, bo jak mówi - musi mieć jakiś papier. Pokazuję mu naszą ukraińską mapę (ASSY), bo pyta się, czy wiemy gdzie jesteśmy? Pokazuję mu gdzie jesteśmy. Jest zdumiony! Skąd macie taką mapę? Kupiliśmy w Polsce! Kompletne zaskoczenie na twarzy. Kończy się na ostrzeżeniu przed przekroczeniem pasa drogi granicznej...

    Cieszę się, że moja relacja okazała się pomocna!
    Czy ci ukraińscy "wopiści" wylegitymowali się chociaż, czy tak Was zaczepili bez żadnego "okazania"?
    Pytam, bo wędrowanie wzdłuż tego "odludnego" fragmentu granicy rumuńsko-ukraińskiej z perspektywy moich dwóch wizyt nie wydaje się już tak bezpiecznym, jak wcześniej zakładałem. Skądinąd przecież wiadomo, że przez granicę UA/RO odbywa się przemyt - i to nie tylko towarów, ale i oczywiście ludzi do UE. Trudno zgadnąć, jak mogło by się dla turystów zakończyć spotkanie z takimi przemytnikami...
    Przed rokiem pod Czywczynem także spotkaliśmy jakichś podejrzanych typów - trudno orzec, czy byli to leśnicy, myśliwi, kłusownicy czy może jeszcze ktoś inny - w każdym razie przejeżdżali obok naszego obozowiska wyposażeni w sztucery i dwururki i także zagadywali o cel naszej wędrówki i pozwolenie.

    P.S. Podczas tegorocznej wyprawy na stacji w Siankach jakiś cywil także zażądał od nas dokumentów, ale - widząc nasze zdziwione spojrzenia wylegitymował się jakimś papierem "prikordonnej służby"...
    Ostatnio edytowane przez luki_ ; 29-08-2016 o 18:21

  8. #18
    Forumowicz Roku 2012
    Forumowicz Roku 2011
    Forumowicz Roku 2010
    Awatar don Enrico
    Na forum od
    05.2009
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    4,280

    Domyślnie Odp: Wywczasy w Rumunii

    Podziękowania za fajną relację, która może być natchnieniem dla kolejnych planów wyjazdowych.

  9. #19
    Debiutant Roku 2017

    Na forum od
    06.2016
    Postów
    96

    Domyślnie Odp: Wywczasy w Rumunii

    Luki: Czy ci ukraińscy "wopiści" wylegitymowali się chociaż, czy tak Was zaczepili bez żadnego "okazania"?

    Nie wylegitymowali się. Przyznaję nie przyszło nam do głowy o tym pomyśleć. Ale mam nadzieję, że to nie jest mój ostatni wyjazd w ten rejon i Twoją wskazówkę będę brał pod uwagę.
    Ostatnio edytowane przez Waldemar ; 29-08-2016 o 19:33

  10. #20
    Forumowicz Roku 2016
    Kronikarz Roku 2016
    Forumowicz Roku 2014
    Forumowicz Roku 2013
    Ekspert Roku 2012
    Awatar Wojtek Pysz
    Na forum od
    02.2008
    Rodem z
    Jarosław
    Postów
    1,886

    Domyślnie Odp: Wywczasy w Rumunii

    Cytat Zamieszczone przez Waldemar Zobacz posta
    Nie wylegitymowali się. Przyznaję nie przyszło nam do głowy o tym pomyśleć.
    Waldemarze - opowiadanie o Waszych wywczasach, to kawał dobrej roboty! Jest co poczytać i pooglądać.
    I jeszcze drobne pytanie w sprawie strażników-niestrażników. Wy staliście po jednej stronie granicy, oni po drugiej i tak sobie przez granicę gadaliście???

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Wyjazd do RUMUNII - last minute 29.07 - 08.08.2012
    Przez Wędrowiec w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 18
    Ostatni post / autor: 24-07-2012, 21:03
  2. Jesienna włóczęga po Rumunii ;)
    Przez kobieta_bieszczadzka w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 13
    Ostatni post / autor: 05-03-2011, 16:44
  3. Ogniste rydwany w Rumunii
    Przez paszczak w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 21
    Ostatni post / autor: 04-01-2010, 22:41
  4. wulkany błotne w Rumunii i okolice
    Przez buba w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 08-11-2008, 07:51

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •