Poziomu nie było, ale dzięki odpowiedniemu rozłożeniu plecaków, udało się dobrze przespać tę noc. Marek zaczyna zwijać namiot
Wędrujemy "ulicą Kosówkową"
Odsłaniają się widoki: na południowy zachód na Torojagę
Na wschodzie dostrzegamy Hostów
Nasza trasa do końca dnia, nocleg na Pirie w okolicach słupka 515 (blisko woda)
Za nami na horyzoncie prawie cały grzbiet główny Gór Rodniańskich
A tu czterech marmaroskich gigantów: Pietros Budyjowski, Pop Iwan Marmaroski, Mihailec, Farcaul i Nieneski na dodatek
Odnajdujemy kamień precyzyjnie zapakowany w drut kolczasty, o którym wspominał Wojtek Pysz w swojej relacji sprzed dwóch lat. Baba na dalszym planie
Baba nieco bliżej...
... i całkiem pod ręką. To część rumuńska
i główna, najwyższa, ukraińska
Spojrzenie z Komanu na wszystkie "nasze" góry. Widać je z Kreczelą włącznie
A tutaj to co jeszcze dzisiaj przed nami. Spanko na Pirie
I tak by było, gdyby gdzieś tam na początku podejścia na Purula nasza dziewczyna nie potknęła się i przewróciła na wąskiej w tym miejscu ścieżce. Wstaje, ale trzyma się za lewą nogę. Boli!.....W ciągu pół godziny dużo się dzieje: ostrożnie sciągamy buta, krótka autodiagnoza - to chyba tylko stłuczenie, przeszukanie apteczek, smarowanie, bandażowanie, próba chodzenia. Da się chodzić, chociaż... dobrze byłoby tylko powoli i nie ostro w górę.
Pomału drapiemy się na Purul, potem z górki i na polanie przy słupku 519 rozbijamy namiot.
I tu odrobina szczęścia bo wkrótce zaczyna tęgo lać deszcz.
Rano budzi nasz bębniący w namiot deszcz. Czasami przestaje. Gdyby nie nasza medyczna "awaria" można by na upartego iść dalej. Ale zostajemy na miejscu. Ala smaruje nogę czym trzeba no i maksymalnie ją oszczędza.
Wszystko to przy słupku 519, który w wersji ukraińskiej prezentuje się całkiem nieźle.
Za to jego rumuński odpowiednik... samo nieszczęście. Coś w tych okolicach wszyscy mają "zdrowotne "kłopoty
Przyglądam sie bliżej nieszczęśnikowi; wychodzi na to, że kiedyś Rumuni doszli do wniosku, że łatwiej będzie wnosić, ustawiać i montować słupki prefabrykowane, czteroczęściowe. W części górnej każdej sekcji zatopione są tulejki w które powinny wchodzić bolce z części dolnej kolejnego segmentu. Tutaj jeden z bolców wygiął się co nie przeszkodziło mimo to złożyć całość. Szczeliny między sekcjami zalewano pewnie byle jakim spoiwem... No i mamy takie słupki Rumunio, jakie mamy.
cdn



Odpowiedz z cytatem