Jako bardzo doświadczony forumowicz, z ogromnym dorobkiem postów dorzucę od siebie ... po co zaraz sugerować koledze treningi w Rzeszowie? Można gdziekolwiek, najpierw wspiąć się na szczyt znudzenia, by następnie skręcając w lewo wejść na szczyt dowcipności, zahaczając przy tym po drodze o wyżynę prowokacji Stamtąd już widać Tarnicę