Luki, ten "zbieg okoliczności" jest rzeczywiście spory... O mały włos (ale dość gruby, bo poślizg był dwudniowy) nie spotkaliśmy się na Płaszy lub w jej okolicy. My podczas naszej namiotowej tegorocznej wycieczki przeszliśmy z Ustrzyk Górnych przez Połoninę Caryńską, Przeł. Wyżniańską, Małą i Wielką Rawkę, Krzemieniec, skąd granicą (sz. niebieskim), z odboczką na Jasło, do Przełęczy nad Roztokami. Tam złapała nas jedyna w ciągu dwóch tygodni trwająca dobę ulewa, dlatego też zeszliśmy asfaltem (sz. żółtym) do Majdanu (tam suszenie prawie wszystkiego w agroturystyce i przy okazji wycieczka kolejką Majdan - Banica - Majdan). Następnego dnia najpierw PKS do Nowego Łupkowa i stamtąd na pieszo przez tunel pod Przeł. Łupkowską do słowackiej (rusińskiej) Paloty. Następnie były jeszcze - po krótkich dojazdach - wędrówki po Wyhorlacie i Slanskych Vrchach. W sumie 11 razy namiot (w tym dwa razy camping - w Sninskych Rybnikach i Koszycach) i raz agroturystyka (Majdan).
A widok z Pliszki na polskie Bieszczady jest rzeczywiście wspaniały.
PS. Córka o literaturze dotyczącej znaków naskalnych w ukraińskich Karpatach pamięta. Będzie szukała, gdy tylko wróci na uczelnię.


Odpowiedz z cytatem