Mówią, że historia lubi się powtarzać. Coś w tym jest, gdyż jak w ubiegłym tygodniu zalęgła się ponownie we mnie chęć zdobycia Tarnicy, to znów
Don wymigał się uroczystościami rodzinnymi:
don Enrico.jpg
I kuszę: zdobądźmy ją!
Okazało się, że ma katar i jeśli w tym agonalnym staniezdecyduje się coś zdobyć, to będą to krople do nosa w aptece za rogiem.
Tak, tak, poćwiczyłem różne takie bicepsy, tricepsy oraz inne wielocepsyi po tym tuningu
bazylpotuningu.jpg
postanowiłem spróbować się z tą Tarnicą!
Kilka godzin przed niedzielnym świtem, o czwartej w środku nocy zwlokłem się z łoża, przygotowałem kanapki, zalałem jeden termos kawą, drugi herbatą i o piątej wystartowałem w kierunku południowo-wschodnich rubieży.
O ósmej jadłem już śniadanie na parkingu w Wołosatym i chłeptałem poranną kawcię.
Po kwadransie ruszyłem w drogę i wkrótce znalazłem się w pięknym, zimowym lesie
natarnice1.jpg natarnice2.jpg



Odpowiedz z cytatem