Lat temu już kilka nie mogłem spać pewnej niedzieli i gdzieś koło 2oo postanowiłem pojechać w góry. Zanim się spakowałem była 3oo, chwilę później ruszyłem w drogę. Też na Tarnicę, tylko latem. Szczyt zdobyłem kilka minut po 8oo a w Wołosatem byłem jeżeli dobrze pamiętam koło 13oo (ale po pętelce przez Halicz). I wszystko byłoby pięknie gdyby w drodze powrotnej nie męczyło mnie spanie... Pospałem sobie wtedy dłuższą chwilę koło stacji Orlenu w Sanoku i w domu byłem przez to wcale nie tak wcześnie. Ty, jak rozumiem, też autem jechałeś? Po zimowej wędrówce w ciepłym aucie dopiero musiało spanie dokuczać![]()



Odpowiedz z cytatem