Ooo! Wojtek w Tatrach!
Nie uświadczy tyle pustych keg? czy tego, że wnoszą je na plecach? jeśli o wnoszenie chodzi, to u nas nie ma takich sytuacji, bo pod każde schronisko da się dojechać jakimś pojazdem. Na Słowacji "nosicze" czy jak się tam oni nazywają mają nawet swoje zawody.
Trzy po trzy - czyli będzie 9 zdjęć. I bardzo mało gadanego.
Moja pierwsza (i przedostatnia) wycieczka w tym roku zakończyła się niepowodzeniem. Zamiast Chatki pod Chryszczatą a odnalazłem Skład nasion numer dwa. Tym razem moje miejsce noclegowe stało na swoim miejscu, nie zmieniło przeznaczenia i było otwarte. Całe szczęście, gdyż dotarłem tu o zmroku. To jest odczucie porównywalne z mało czym, gdy po całodziennej wędrówce przychodzisz do drewnianej budy, w której jest piec a na zapiecku zapas suchego drewna. Co spaliłeś, rano znajdziesz i przyniesiesz. W czajniku zakipi wrzątek a po kolacji można posiedzieć w ciepełku i posłuchać szumu lasu i szmeru potoku. A gdzie to było - mniej-więcej każdy widzi
![]()
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)