W czasie gdy sobie gadaliśmy o wszystkim i o niczym z ciemności wyłonił się pies i obiegł całe nasze towarzystwo witając się ze wszystkimi merdaniem ogona.
Chwilę później z tej samej ciemności zaczęły się wyłaniać kolejne postacie wędrowców plecakowych. Twierdzili , że ten pies przykolegował się nich gdzieś w okolict Rawek i przez dwa dni wędrował szlakiem granicznym razem z nimi.
Poszliśmy spać.
Rano żegnamy się z nocną ekipą i zbieramy się w drogę, odpadamy na słowacką stronę, a pies za nami. Wszelkie próby odstraszania aby wrócił do "swoich" uznał za świetną zabawę i harcownie okrążał nas od przodu i od tyłu.
Po paru próbach daliśmy sobie spokój bo nie znaleźliśmy na niego metody i powędrował z nami przez kolejne dwa dni.
Wędrując drogami i ścieżkami podziwialiśmy rozpoczynający się festiwal kolorów
.
run1.jpg
. a pies razem z nami
.
run2.jpg
.
Mijani turyści podziwiali jakiego mamy ładnego psa , tylko dlaczego nie na smyczy ?
Odpowiadaliśmy zgodnie z prawdą że to nie nasz pies i można go sobie zabrać.
Podejmowaliśmy różne działania aby zlokalizować właściciela, albo zapewnić mu przyszłość i nic.
Został na placu przed Urzędem Gminy w Cisnej patrząc do jakich dziwnych skrzynek kryją się jego przybrani opiekunowie.
-----
Czy ktoś ma rozwiązanie co należy w takim przypadku czynić ?
Co z tym fantem zrobić ?


Odpowiedz z cytatem
