Mamy swiadomosc problemow z przenoszeniem domow. Zwlaszcza 100 letnich (choc podejrzewam, ze 100 letnie latwiej przeniesc niz nowe domy). Jedyne co nas przeraza to to, ze mozemy natrafic na gore papierologii i kilkuletnia walke z urzednikami. Projekt pt budowa mamy zaplanowany na 3 lata. I w tym czasie chcemy wybudowac i wykonczyc pierwszy dom (chyze) i postawic szkielet drugiego (zeby poza sezonem go wykanczac). Musimy zaczac od chyzy, dlatego ze ona musi opuscic obecna lokalizacje szybko (warunek sprzedajacego). A to oznacza ze kazda inna rzecz musi przejsc przez konserwatora. Nie wiem czy mamy nerwy i tyle zycia zeby isc ta droga. Moze rzeczywiscie lepiej jest usiasc z dobrym architektem i stworzyc od podstaw cos oryginalnego (dobrze, Lemkowie nie mieszkali nad Zalewem, chociaz wg map na wikipedii obecnie tam zamieszkuja![]()
Wlasciciel sprzedaje chyze (i zalezy mu na czasie) z uwagi na to, ze chyza stoi nie na jego ziemi. Mam nadzieje ze we wtorek uda mi sie porozmawiac z WKZ i zobaczymy na czym stoimy i jakie jest rzeczywiste podejscie urzedu do przenoszenia zabytkow (na teren innego wojewodztwa - o ile ma to znaczenie)


Odpowiedz z cytatem
