Nie jestem wybitnym bieszczadzkim szwędaczem, daleko mi do sir Bazyla, ale jakbym dostała taką trasę najwyżej sobie pod nosem ponarzekałabym a może i pochlipała ale poszłabym do celu.
Przyznaję się bez bicia miała odczucie, że jak coś napiszę na forum to mnie zjecie żywcem, bo humanistyczne zapędy są mi dalekie. Czasami coś nasmaruję, wychodząc z założenia że "raz kozie śmierć" w tym wypadku Kunie, najwyżej mnie Heniu opier...się mówi trudno.
W końcu każdy film, każda książka czy dzieło malarskie podlega krytyce.



Odpowiedz z cytatem