DZIEŃ 6 - 29 październik - sobota

Dzień wstaje paskudny, niskie chmury, deszcz. Pogoda nas wygoniła z gór, trudno, wsiadamy w auto i pora na zwiedzanie objazdowe. Kierujemy się na wschód. Na przełęczy Przysłup (1416m) zastaje nas widoczność na 20 m, oblodzenie i padający śnieg. Byłoby miło teraz łazić z plecakiem.
Naszą trasę można opisać dwoma wyrazami: serpentyny, widoki, serpentyny, widoki...
Widok z pobocza nad zalewem "Lacul Bicaz". W tle górki ponad 1900m:



Przejazd przez wąwóz Bicaz też robi wrażenie. Fotki niestety nie oddadzą ciasnoty i wielkości skał.



Niestety cepeliada dla turystów szpeci te urokliwe miejsca.



Na ostatni nocleg zatrzymujemy się w urokliwym miasteczku Rimetea. Jednorodna zabytkowa zabudowa i górujące skały...









Kolejny dzień to już powrót do Polski. Wyprawa udana, napotkanych turystów w górach = 0.

KONIEC