Cytat Zamieszczone przez komisaRz von Ryba Zobacz posta
jak by zdjęcia słabo widoczne
jednym się podoba innym nie, zadowolić 25 osób które jak się domyślam same chciały jechać ... jest wyzwanie
Opowieść snuję dość leniwie, więc odpowiedz też nierychliwa.
Zadowolić wszystkich nie jest łatwo, choć jest możliwe i to akurat udało mi się w ubiegłym roku.
W zeszłym roku, nasi ludzie a w zasadzie Nasi Ludzie, podjęli decyzję o zorganizowaniu, po raz pierwszy, wycieczki z dwoma noclegami. To przedsięwzięcie miało na celu nie tylko integrację ale także udowodnienie paniom z Lokalnej Grupy Działania, że MY, z naszej małej miejscowości, jesteśmy coś warci i że nasze Stowarzyszenie Na Rzecz Rozwoju ... nie jest sztucznym tworem.
W tej sytuacji, wietrząc że nadarza się okazja wyjazdu w góry, postanowiłem wystawić się na ciosy.

Moi ulubieni Indianie z plemienia Arapaho mieli zwyczaj wystawiania się na ciosy. Tak też uczynił ich wódz Kulawy Bóbr, gdy zestarzał się i był już do niczego, gdy widmo marnej śmierci ze starości, zaczęło zaglądać mu w oczy. Wtedy idzie się po bandzie i podejmuje drastyczną decyzję, która może uratować honor.
Co miałem zrobić? Ludzie wiedzieli, że lubię szwendać się po Bieszczadach.
Cóż, że pachniało profanacją, wyższe cele wzięły górę.

Czy czasami opowiadając jakimś znajomym o swoich bieszczadzkich wędrówkach nie macie wrażenia, że ludzie(np sąsiedzi) słuchają was tylko z grzeczności? A tak w ogóle, to nie bardzo wiedzą o czym mowa i na czym polega wasza fascynacja?
Wymyśliłem!
Jednym ze sposobów na zmianę sytuacji jest zabranie ich w góry.

Wracając do soboty, to leje z samego rana. I dobrze!!! Przynajmniej ominie mnie Tarnica, którą i tak wczoraj wszyscy już widzieli w tle.
Jedziemy w stronę Zatwarnicy. Kino umówione z tym, że mamy trochę czasu po to, żeby gospodarz mógł napalić w kominku i ogrzać pomieszczenie.
Po drodze same cuda! Okolica Berehów wszystkim się podoba. Nasiczniański potok w jesiennej oprawie jest piękny, ma wylać i utopić drogę dopiero za jakieś dwa tygodnie.

W Zatwarnicy skręcamy pod kościół i widzę, że brak zakazu wjazdu w kierunku do Hulskiego, choć zakaz jest na mapie. Może uda się dotrzeć do cmentarza i cerkwiska.
Skoro można jechać, to jedziemy, coś mi mówi żeby jechać dalej i choć na chwilę zobaczyć Krywe. Stajemy przy rozwidleniu dróg, dalej piechotka. Wąskim asfaltem w górę, jest parking i jest zakaz.
My zgodnie ze strzałką idziemy leśną drogą (wspaniałe błoto) i docieramy do otwartej przestrzeni:

DSC05857.jpg ...o nie! Krywego nie możemy odpuścić! Co tam deszcz! Kino musi poczekać!!! ...c.d.n...