Po samej "drodze" (nie-)dojazdowej stwierdziłem, że Tosia miała mocny charakter. Co innego zajrzeć tam raz na jakiś czas a co innego żyć. W agroturystyce sączył się dymek z komina ale czasu na odwiedziny nie było.
Tymczasem, idąc w kierunku Sanu weszliśmy wprost w ruiny dworu:
DSC05874.jpg
Następnie przeskoczyliśmy jakiś potok i nieśpiesznie wychodziliśmy na grzbiet Rylego. Tu, dla niektórych zaczęły się schody, dobrze że zrezygnowałem z Bukowego i Tarnicy.
Od jakiegoś marudera za plecami usłyszałem, że miało być spacerku pół godzinki a tu końca nie widać. W międzyczasie uzgodniłem z kinem, że potrzeba nam więcej czasu-no problem.
Ekipa rozciągnęła się na pół kilometra:
DSC05878.jpg
Musiałem uplasować się w połowie stawki tak żeby być widocznym dla wszystkich:
DSC05854.jpg
Nie zwracając uwagi na uszczypki malkontentów odciętych od zaopatrzenia, którym zaczęło burczeć w brzuchu, stwierdziłem-cierp ciało skoroś chciało.
W naszym gronie przeważały osoby autentycznie zachwycone Krywem. Z opisu -na tablicy informacyjnej- dowiedzieliśmy się wielu rzeczy na temat historii doliny. Mocno w pamięci utkwiła mi informacja, że prawie połowa dawnych mieszkańców nosiła to samo nazwisko - Wajda!!!

Po zapakowaniu ekipy do busa, zarządziłem odwrót...cdn...