Cóż powiedzieć - żal odjeżdżać. Kino niewątpliwie dodało naszej sobocie niezapomnianego uroku. Już wtedy byłem przekonany, że przypadek pomógł mi uratować sens naszej wycieczki.
Myślę tak i dziś i wiem, że Nasi Ludzie wtedy na Krywem słyszeli głosy ludzi i zwierząt, dym unoszący się z chat, zapach pól - wielu tak mówi.
Ciągle pada, przed i po kolacji. Nic nie zapowiadało poprawy pogody. Humor poprawił mi telefon od naszego jutrzejszego przewodnika na grzybobranie. Pyta czy na pewno będziemy? - Tak.
- A jak będzie padać, to przyjedziecie?
- Przyjedziemy!
Pytałem o wiele rzeczy ale o to, czy są grzyby, nie zapytałem.
Rano w niedzielę budzimy się i oczom nie wierzymy - pogoda piękna, świeci słońce. Czym prędzej się wybieramy, żegnamy Jacka i jazda kierunek Cisna. Po drodze mam telefon od tego przyjaciela, który nie pojechał z nami na wycieczkę(+ - 300 km). Mówi, że właśnie kupił bilety w Majdanie i czeka na odjazd kolejki w kierunku Wetliny!!! Jest z parą przyjaciół!!! W Cisnej wycieczka chciała do sklepu, więc postój na zakupy. Słyszę gwizd kolejki!!! Zostawiam wszystkich i biegnę w kierunku torów za Siekierezadę. Kolejka na przejezdzie zatrzymuje się a ja szukam Andrzeja.
Pierwszy wagon - nic. Drugi tez nic i tak po kolei aż do ostatniego, w Którym Andrzejek nie mniej zaskoczony niż ja. Pobiegłem tylko dlatego, żeby sprawdzić na 100% czy mnie nabierał. Po nim jednak wszystkiego można się spodziewać.
W Smolniku czekają na nas przewodnicy, z którymi pomieszali się Nasi Ludzie. W zasadzie, to odróżniłem naszych tylko po zaroście:
DSC05905.jpg
Główny przewodnik, którego imię widnieje na tablicy wyżej, nie chce się fotografować. Pogoda coraz ładniejsza:
DSC05881.jpg i ładniejsza...DSC05899.jpg ogary poszły w las...DSC05893.jpg...cdn.


Odpowiedz z cytatem