Piskal ma rację, dobrze o tym wiem. Na usprawiedliwienie mam parę rzeczy ale ogólnie to przeciąganie jest dla mnie dość typowe.
Jak nadmieniłem poprzednio, to na Krywem mój aparat wysiadł, zaciął się. Próbowałem od ludzi pozbierać zdjęcia ale udało mi się to tylko częściowo, czekałem, czekałem i nic.
Moi ludzie po wycieczce tak mi poznikali, że mało kiedy kogoś widzę a przez telefon to już nie to. Ogólnie, to u mnie przeważają problemy z koń-centracją.

Teraz jestem odcięty od jakichkolwiek fotografii, więc może trochę o znanym hotelu w Wetlinie, tym na końcu po lewej, jadąc do Ustrzyk. Osobiście to krzywego słowa nie powiem. W Bieszczadach nigdy nie oczekiwałem wysokiego standardu, inaczej jest z niektórymi ludżmi.
Hotel był praktycznie tylko do naszej dyspozycji. Kuchnia dobra i obfita ale bez fajerwerków - bo po co. Pokoje 4 i 5-osobowe z łazienkami, bez zarzutu. Byli podobno tacy, którym integracja jednak przeszkadzała. Moim "rdzennym" sąsiadom nic nie przeszkadzało i 90% było zadowolonych. Większości nie przeszkadzało nawet to, że Jacek posiadał jakąś tajemną wajchę, którą przekładał raz na ciepłą wodę a raz na kaloryfery. Jednocześnie jedno i drugie było podobno niemożliwe. Była zabawa, na której nie wszyscy się poznali.
Aha! Panie z kuchni naprawdę się starały.

Trochę żałowałem, że w tak pogodny dzień uciekamy z Bieszczadów Wysokich na rzecz grzybobrania na Wysokim Dziale. W zeszłym roku grzyby tak obrodziły, że wszyscy byli zadowoleni a las i grzyby śniły się nam po nocach. Naiwnie liczyłem na powtórkę... a można było PLAN trochę poprzestawiać...
...cdn.