Dwa lata temu, pod koniec października, nocowałem samotnie na stryszku.
Co ja mówię?! Jakie samotnie?
Koło komina, czarno-biała kotka powiła wianek kociąt, popiskiwały całą noc.
Wcześniej, przed wieczorem i to dość blisko, zaryczał jakiś spóźniony jeleń, tak jakoś inaczej. A może to nie jeleń?!
Kocica była zaopatrzona w mleko i miała kopiec pokrojonej kiełbasy, prawdopodobnie przez ludzi , których spotkałem przed wieczorem po drodze do bazy i których częstowałem pączkami.
A może to byli nasi z forum?