Następnego dnia budzimy się niezbyt wcześnie. Pogoda jest taka, że chce się żyć. Słońce świeci. Pikuj widać jak na dłoni. Góruje nad doliną niczym Giewont nad Zakopanem. Przed śniadaniem zwiedzam gospodarstwo. Nie powiem, jestem bardzo miło zaskoczony. Na odrodzonym terenie stoi kilka budynków. Jeden mały, pokój z łazienką, który my z Renatką zajmujemy. Drugi większy, w którym jest kilka pokoi. W jednym z nich mieszkają Marzena z Darkiem. W następnym mieszka Iwan z żoną. Jest stołówka, sauna, dwa domki grillowe, basen odkryty i jeden tajemniczy budynek o którym napiszę później. Miejscówka naprawdę super. Godna polecenia. Opis znajdziecie tutaj: http://www.karpaty.info/ua/uk/lv/tr/...ykivska.khata/ Śniadanie i pierwsze zdziwienie. Zaczynamy od rosołu, który podaje nam żona Iwana. Następnie jakieś placki smażone, a dalej deser. Po śniadaniu szykujemy się do drogi. W tak zwanym międzyczasie Darek rozmawia z Iwanem na temat drogi na Pikuj.


Odpowiedz z cytatem