Cytat Zamieszczone przez bertrand236 Zobacz posta
Iwan zamówił u ludwisarzy wielką kadź. Kadź tak na oko o średnicy 200 cm i głębokości około 60-70 cm. Kadź tą osadził na kamiennym murze. A pod nią umieścił palenisko. Kadź ta była równo z podłogą budynku, w którym się znajdowała. Obok w tym samym budynku był kamienny zbiornik z zimną wodą. Pod kadzią rozpalał ogień i kiedy woda nagrzała się do około 40-42 stopni, to można się w niej wylegiwać. Jak już zrobi się w kadzi zbyt gorąco, to można wskoczyć do zbiornika z zimną wodą. Kiedy przyszliśmy na kwaterę, to Iwan powiedział, że kadź będzie dla nas o później, bo teraz inni turyści z Ukrainy z niej korzystają. Zasiałem u dziewczyn, zwłaszcza u Marzeny ziarnko niepokoju. „Wiecie, ale na nie widziałem rano odpływu wody w kadzi. Będziemy korzystać po kimś, a może nawet nigdy nie była ona opróżniana?” Darek podchwycił, że wszystko jest możliwe. Żona Iwana przygotowała obiad kolację. Znowu przedziwna składanka dań. Barszcz, jakieś placki, jakieś mięsko, słodki deser. Objedzeni poszliśmy chwilę do pokojów. Rozpaliłem w piecu, Iwan przyniósł drewno i przypomniał mi, żebym zamknął szyber. Był lekko zdziwiony, że wiedziałem, co to jest i do czego szyber służy. Jak kadź się zwolniła poszedłem zobaczyć, co Iwan tam wyprawia. On wodę spuścił szlauchem od góry kadzi. Wymył ją, nalał wody wrzucił kamienie na dno i rozpalił ogień..


Patrząc na całokształt to się nie dziwię, że na drugi dzień rano "rosołek" czy inny "barszczyk" turystom serwowali. Szkoda było zmarnować...