Postanowiłem dmuchnąć w pogorzelisko. Może uda się rozpalic
Ranek, ale bez przesady. Słoneczko już od jakiegoś czasu jest na niebie. Spożywamy śniadanie. Nadchodzi Iwan i oznajmia mi, że auto moje nie jest jeszcze zrobione. Na pewno będzie gotowe dzisiaj ale możemy wybrać się na Pikuj. Stwierdzamy, że dla za późna pora jest coby na Pikuj wychodzić. Iwan proponuje inna wycieczkę na pobliska połoninę. Stwierdzamy, że jak mamy o suchym pysku siedzieć przed sklepem, bo przecież dzisiaj wyjeżdżamy, to lepiej wyjść w góry. A przed nami piętrzy się Pikuj i się z nas śmieje. Wyruszamy w jego stronę ale po chwili skręcamy w prawo i przechodzimy przez mostek. I zaczynamy wspinać się pod górę. Na pobliskiej łące stoi pojazd przypominający traktor ze skrzynią ładunkową z przodu. Idąc coraz wyżej, prawie cały czas mamy po lewej stronie widoczny Pikuj. Tutaj też jesień zaczęła malować rośliny. Drzewa staja się rude. kalina kusi czerwonymi owocami. jest ciepło. Żyć nie umierać. Tutaj trudno zabłądzić, bo pod nogami droga, z wyraźnie odciśniętymi w trawie koleinami. W końcu wychodzimy na grzbiet góry. Samym grzbietem wije się droga. Tam tez dosyć mocno wiał wiatr. Z jednej strony dolina w której rozpościera się Libuchora, z drugiej strony dolina w której mieszkamy a nad nią piętrzy się Pikuj. Dużo dalej widać ośnieżone Gorgany. Piękne miejsce. I znowu po głowie chodzi mi myśl, ze trzeba tu wrócić. Nadszedł czas, żeby zacząć schodzić w dół. po drodze zbieramy kalinę. Będziemy robić nalewkę z kaliny. W końcu dotarliśmy na kwaterę. Autka niestety nie ma. No to poszliśmy do sklepu. Okupowaliśmy laweczke dosyć długo, bo postanowiliśmy spędzić w Husmem jeszcze jedną noc. Podszedł do nas staruszek i zaśpiewał hymn Polski. Było to bardzo wzruszające. Okazało się, że przed wojną uczył się w polskiej szkole. W końcu wróciliśmy na kwaterę. Późnym wieczorem zapukał do drzwi Iwan i przekazał mi kluczyki. skodzinka stała przed domkiem. Wtedy tez wpadłem na genialny pomysł. Powiedziałem Iwanowi, żeby wynajął terenówkę, która nas odwiezie następnego dnia do asfaltu, a Iwan znając tutejsze dziury pojedzie Skodziną. wróci terenówką. Iwan przyznał mi ze to jest dobry pomysł i poszliśmy spać.
CDN


Odpowiedz z cytatem