Jeżeli ktoś jeszcze się nie domyślił to zatrzymałem się przy cerkwi w Lalinie.
Spod cerkwi poszedłem na nieodległy cmentarz, na którym byłem już wcześniej kilka razy. Tym razem jednak zimowa pora pozwoliła mi dostrzec, że poza odkrzaczonym fragmentem cmentarza w zaroślach ukrywa się jeszcze kilka grobów. Dwa z nich były bliźniaczo do siebie podobne, w jednym pochowana była kobieta
![]()
a w drugim mężczyzna.
Groby były od siebie oddalone, ale w obu spoczywały osoby o tym samym nazwisku, tabliczki grobowe były identyczne, jedynie na grobie kobiety stała figura Madonny a na grobie mężczyzny Chrystus.
Prosto z cmentarza celowałem dokładnie na południe ku ostatniej tego dnia cerkwi. Dzień chylił się już ku końcowi, niebo na koniec postanowiło mi wynagrodzić ostatnie pochmurne godziny i przygotowało intrygujący spektakl:
Powoli zbliżałem się już do celu wędrówki, po ominięciu Wroczenia zobaczyłem w oddali najpierw Pakoszówkę
a potem jeszcze odległe
a za chwilę bliskie
Jurowce. I to był już koniec tej wycieczki po pagórkach, pod cerkwią czekało na mnie zostawione tu osiem godzin wcześniej auto.









Odpowiedz z cytatem