Dzień chylił się już ku końcowi, niebo na koniec postanowiło mi wynagrodzić ostatnie pochmurne godziny i przygotowało intrygujący spektakl:
Powoli zbliżałem się już do celu wędrówki, po ominięciu Wroczenia zobaczyłem w oddali najpierw Pakoszówkę
a potem jeszcze odległe
