Pokaż wyniki od 1 do 10 z 10

Wątek: Zdobywamy PO!

Widok wątkowy

  1. #5
    Debiutant Roku 2017

    Na forum od
    06.2016
    Postów
    107

    Domyślnie Odp: Zdobywamy PO!

    Wkrótce dochodzimy do kolejnego dzieła fortecznego o czym informuje tablica nr 12. Autor (ten sam co i przy 13-tce) tym razem spisał się nieco lepiej. Nie ma lustrzanego odbicia. Rysunek faktycznie oddaje to co widać w realu. Nie ma też braków w numeracji pomieszczeń, ale opisy w znacznej części dalej są złe!


    Ten bunkier jest słynny z tego, że jakimś cudem uchowała się w nim/na nim pancerna kopuła obserwacyjna. To rzecz raczej powszechnie znana. Nie wiedziałem jednak, że jest ona polskiej produkcji i została zdemontowana z naszych umocnień zdobytych przez Sowietów na Polesiu!


    Przytaczam kilka informacji podanych na tablicy, które są takie same dla obu „otablicowanych” obiektów: Kubatura zużytego do budowy betonu – 500 m3. Wyposażenie w agregat prądotwórczy i własne ujęcie wody oraz w układ filtrowentylacyjny utrzymujący nadciśnienie wewnątrz. Uzbrojenie to działko 45 mm i trzy cekaemy (w tym jeden sprzężony z działkiem).




    Tu dobrze widoczne są wszystkie strzelnice: dwie do strzelania na wprost i dodatkowa, która umożliwia ostrzał boczny dla obrony bliskiej schronu.
    Wykonane przez LWP naprawy - bez odtworzenia ambrazury.





    Pora iść dalej. Maszerujemy wygodnym traktem, łagodnie zdobywając kolejne metry wysokości. Z obu stron ścieżki piękny las.


    Wkrótce, blisko drogi kolejny bunkier. Mniejszy od poprzednika.


    A za kolejne kilkaset metrów jeszcze jeden. Góruje dobre kilkanaście metrów ponad poziomem drogi. To ”krewniak” nr 13 i 12. Po prawej stronie dwóch zniszczonych strzelnic widać zamurowaną (po wojnie) trzecią, tę do bliskiej obrony bunkra.


    Maszerujemy dalej, nieco bardziej zdecydowanie wspinając się coraz wyżej.






    Mijaliśmy już wcześniej pozostałości różnych umocnień polowych, ale tu natrafiamy na największe. Wykop pod kolejny schron…?


    Sporo tu budek lęgowych dla ptactwa. Niektóre z nich mają ciekawą konstrukcję: daszek z deszczułki, trzon z wydrążonego pnia, denko z przyciętej kłody.


    Do tej pory prowadził nas niebieski szlak. Od kilku minut dołączył szlak zielony. Zdecydowanie zmieniamy kierunek marszu na wschodni. Zaczyna się ostre podejście .


    Korzeniowy Dół to nie jest…


    …ale może z czasem?


    Kto chce dojść do rez. Źródła Tanwi powinien tu skręcić w prawo…


    Jest sporo grzybów. To nas zaskakuje, bo pogoda wydaje się temu nie sprzyjać – 7 stopni to nie jest przecież temperatura grzybowa.

    Ten osobnik nie jest jadalny, ale kilka znalezionych maślaczków niesiemy już ze sobą.

    I wreszcie jest – kulminacja Wielkiego Działu. Należycie oznaczona, aby przypadkiem ktoś nie przeszedł tędy od tak. Na wszelki wypadek pokazujemy dokładnie ten punkt.






    Meldujemy komu trzeba: P(unkt) O(poru) Wielki Dział zdobyty, linia Mołotowa przekroczona! Słyszymy odpowiedź: nie tracić tempa, przemieszczać się dalej….póki starczy dnia
    c.d.n.
    Ostatnio edytowane przez Waldemar ; 23-11-2016 o 11:50

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. 4 października. Wreszcie zdobywamy najwyższe szczyty
    Przez Stały Bywalec w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 15-10-2004, 22:00

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •