Wychodzi na to że dawni mieszkańcy Żurawina mieli potrójnego pecha
1. w 1939 gdy powstała nowa granica przyjaźni niemiecko-radzieckiej i powstało 800 metrów pustki
2. w 1951 gdy ich wywieziono na wczasy w rejon Odessy , bo granica znów zmieniła przebieg
3. po trzecie że nie wysiedliła ich polska władza i nie ma co liczyć na odszkodowania ani reprywatyzację
---
W podanym przez Ciebie źródle portalu Piotra można uściślić informację , że jest tam tylko jeden budynek (typu bliźniak) gdzie w połówce jest prowadzona agroturystyka przez bardzo sympatycznych ludzi. Swego czasu odbył się jeden z etapów Rajdu IMB, po którym zostało wspomnienie w postaci filmiku pokazującego przejazd przez San w stronę rezerwatu Zakole (resztek mostu nie stwierdzono)
.
.
Zostawmy miłe wspomnienia , gdy przyczepą podróżowało zacne grono forumowiczów aby wrócić do nieciekawej relacji,
a fakty są takie - dochodzi godzina 12-sta i na widoku mamy grzbiet Otrytu z ukrytą gdzieś tam pod strzałką chatą Socjologa. Zostało jakieś 4 godziny jasności o tej porze roku.
Dochodzę do tej główniejszej drogi, drogi znikąd , dlaczego znikąd ?
Bo to ślepa droga do wsi Boberka, zamknięta przez granicę . Skręcając na zachód po niecałym kilometrze doprowadzi nas do głównej arterii bieszczadzkiej znanej jako wielka pętla .
Tu musimy już poruszać się asfaltem pokrytym pokrywą śnieżną w kierunku wsi Smolnik.
Proszę pamiętać że chodzi o Smolnik nad Sanem , aby nie było wpadki.
---
czy jeszcze ktoś pamięta tą wpadkę z pomyłką wsi Smolnik ???
a może taka prosta zagadka : o którą książkę Janickiego chodzi ?
czy ktoś się odważy przypomnieć ?



Odpowiedz z cytatem
i nie tylko 










