Wskoczyłem do środka i rozglądam się za wolnym miejscem, bo to kurs inaugurujący zimowe ferie! I szok - wszystkie miejsca...wolne. Co jest grane? Patrzę do kabiny maszynisty a tam też pusto:
strymne9.jpg
Podchodzi do mnie kierownik i już myślałem, że zapyta:
- Czy leci z nami pilot?
Ale on tylko, że do Rzepedzi siedem dwadzieścia.
Jego stoicki spokój naprowadził mnie na właściwe tory i zrozumiałem, że każdy Żaczek ma dwa końce a ja zaglądałem w ten niewłaściwy. Na drugim końcu stanowisko powożącego było zajęte i zgodnie z informacjami wyświetlanymi na telebimie pomknęliśmy nawet z prędkością 41 km/h w kierunku docelowym.
Pierwszy raz miałem cały pociąg dla siebie. Autobusem (na Bukowiec) już tak kiedyś jechałem ale pociągiem jeszcze nigdy