Zachęcony Twoim zaproszeniem do lektury, wstałem z krzesła, odwróciłem się, sięgnąłem ręką na półkę i zdjąłem XVI rocznik Wierchów. Stał tak blisko, a ja nigdy nie przeczytałem tego artykułu. Jak wspomniałeś, w Wierchach czytelnik spodziewa się znaleźć artykuły o Tatrach, zdarzają się też Karpaty Wschodnie albo coś z Beskidu Żywieckiego i okolic. A tu się rodzynek znalazł;-) I po kilkudziesięciu latach stania na półce, artykuł doczekał się przeczytania.

Mam podane, jak na tacy: który rocznik, która strona, więc otwieram. I na razie nie czytam, tylko patrzę na pożółkłe kartki.




Nie wiem dlaczego, wiele przedwojennych roczników Wierchów ma kartki na brzegach postrzępione, jakby nie zostały w drukarni obcięte gilotyną na równo.
Ten też jest taki postrzępiony.




Załączyłeś skany - dla trochę ślepych, trochę za małe Ale nieślepi przeczytają bez problemu, więc z mojej strony tylko kilka krótkich uwag nieskoordynowanych.

1. Autor nie docenia siebie, jako proroka, komentując swoje przewidywania, „nie trzeba specjalnych zdolności proroczych ….”. Chyba nie było wtedy wielu, którzy to przewidywali. No i - niestety - mu się sprawdziło.




2. Szkoda, że to czasy dawno minione. Szczególnie wariant dotarcia na nasze połoniny od Sianek.



3. Nie wiem, dlaczego okolica Komańczy uznana została za „trochę malaryczną”.

4. Bardzo ciekawie opisane jest zjawisko kaptażu wód Solinki przez dorzecze Udavy.

5. Gdyby ktoś szukał, co to jest Wielki Wasiel, niech spojrzy w kierunku Jasła.