A to czwarty cmentarz. Bardzo stary. Słońce „prosto w obiektyw” utrudnia spostrzeżenie z tyłu, na ostatnim planie, cerkwi i dzwonnicy.
Ruiny cerkwi w Kniaziach odwiedziłem po raz pierwszy latem w 2006 roku.
Wtedy, patrząc w górę przez dziurawą kopułę, przyczepiło mi się skojarzenie „stąd do nieba bliżej”.
Wczoraj, podczas swojej prelekcji, Piotr powiedział, że w chmurze widzianej przez dziurawą kopułę cerkwi, ktoś ze znajomych zobaczył Twarz Boga. Pokazał to zdjęcie, i rzeczywiście, coś w tym było.
To miała być dzisiaj moja główna wygnana świątynia.
Ale tutaj coś dziwnego się działo. Przy drodze, u podnóża stało wiele samochodów oraz mieszkalny kontener. Teren otoczony był taśmą a pierwszy pan ochroniarz poinformował mnie, że tu przejścia nie ma i wstęp jest wzbroniony. Wydało mi się, że się przesłyszałem, i poszedłem ostrożnie do góry. Droga, niewdzięczna do przejścia nawet w lecie, była teraz poszerzona spychaczem i odśnieżona.
Obok świątyni spacerował kolejny ochroniarz, który – zagradzając mi drogę - poinformował, że obiekt jest czasowo zamknięty i nie wolno wchodzić. Miał on obwód ręki w bicepsie mniej więcej taki, jak ja mam w pasie, więc nie dyskutowałem. Ochroniarz był kontaktowy, i opowiedział mi, że tutaj będzie w poniedziałek kręcony film „Zimna wojna”, ekipa filmowców jest właśnie we wnętrzu, a oni nie lubią, gdy się tu obcy kręcą i po to go wynajęli.
Poszedłem sobie więc kawałek dalej, w okolice dzwonnicy.
Ekipa zaczęła się wysypywać z cerkwi i poszła sobie na dół …
… pozostawiając po sobie dyskretne ślady. Pewności nie mam, że to ich sprawka, ale tak mi się brzydko skojarzyło.
Na pożegnanie pospacerowałem chwilę po przycerkiewnym cmentarzu …
… wśród nagrobków wyłącznie bruśnieńskich.
Widok ustrzelonej kopuły cerkwi towarzyszył mi potem przez większość dnia.
Gdzieś na horyzoncie zamajaczył samotny krzyż, ale dzisiaj nie chciałem brnąć do niego po śniegu.
Do przebrnięcia miałem jeszcze sporo takich przestrzeni. Starałem się iść po tropach zwierząt, biegnących w kierunku zbliżonym do mojego.
Gospodarstwo wyglądające na niedawno opuszczone, choć też niedawno zbudowane.
Rozpoczął się pierwszy las.
A za lasem była ambonka myśliwska. Z napisu dowiedziałem się, że zbudowało ją Koło Łowieckie Hermes z Warszawy, które działa już 55 lat. Nie wiedziałem, że Hermes był myśliwym.
Na ambonce ugotowałem sobie kawę i zjadłem drugie śniadanie.
![]()


Odpowiedz z cytatem