I ja dołączam do podziękowań. BO TAK mi się ciepło jakoś zrobiło, gdy zobaczyłem tyle uśmiechniętych ludków wołających ooooo długi przyjechał, dziękuję za to serdeczne powitanie. Osobne podziękowanie sponsorom, nagrody - upominki przerosły najśmielsze marzenia, BO TAK hojnych darczyńców ze świecą szukać.. Mam nadzieję, że wybaczycie mi zbyt krótki pobyt, ale po 800 km jazdy byłem bardzo zmęczony. Może następnym razem uda się to inaczej zorganizować, znaczy przyjadę wcześniej i wyśpię sięPozdrawiam serdecznie wszystkich, których dane mi było spotkać, a także tych których będę mógł spotkać dzięki forum
Państwo dość silne, by Ci wszystko dać jest dość silne, by Ci wszystko odebrać
Nagroda ufundowana przez Piskala (piękny wieszak) dziś do mnie dotarła - dzięki serdeczne! (masz zapchaną skrzynkę PW)
"Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski
Również wszystkim Wam dziękuję za miłe towarzystwo i całkiem udaną imprezę. Jeszcze jeden konkretny dowód, że idea KIMB się nie przeżyła i trwać będzie do końca Świata + 1 dzień dłużej.
Moje sprawozdanie z XVI KIMB można przeczytać i obejrzeć tu:
http://bieszczadzkieforum.pl/xvi-kimb-t2398.html
Serdecznie pozdrawiam
Stały Bywalec.
Pozdrawia Was także mój druh
Jastrząb z Otrytu
A już Cię, Stały Bywalcze, miałem złotem obsypać i peony piać na Twą cześć za to, że jako ten JEDYNY zechciałeś ( oprócz podziękowań) podzielić się rzetelną relacją z ostatniego KIMB-u a tu co? Dickens by się powstydził. Nie dość, że w sąsiednim ogródku ( tyle dobrze, że za płotem. he) to jeszcze skąpo jakbyś w Szkocji ( alebo w innym Krakówku rodzony). Dobrze, że chociaż jakaś bidna fotka kilka znajomych pysków pokazała aby się nieszczęśnik mógł ich widokiem odrobinę nacieszyć kiedy już nie mógł osobiście. Reszta fotek to chyba trzech murzynów w ciemnej sieni palących cygaro przedstawia.
A tak ogólnie - to wyście wszyscy po angielsku z tego KIMB-u wiali,że musicie dziękować na antenie? Nie dało się graby na miejscu uściskać? Narozrabiało się czy co?![]()
To najkrajšie na svete nie sú veci, ale chvíle, okamihy, nezachytiteľné sekundy – Karel Čapek
Wydaje mi się, że KIBM od wielu lat jest imprezą, o której się głośno nie trąbi po zakończeniu. Nie ma wielu zdjęć, nie ma szczegółowych opisów. Jest to spotkanie takie trochę prywatno-rodzinne. Rodzina jest tworem otwartym - jeśli ktoś przyjedzie, to to automatycznie wstępuje do tej rodziny. A rodzina nie lubi, gdy się na forum publicznym opowiada, co kto robił, ile kto wypił, co kto mówił, co kto śpiewał, itp. Bywalec trochę w obcym ogródku napisał, ale wystarczająco enigmatycznie, by za dużo nie powiedzieć. Zdjęcia, jak wspomniałeś, wyrazistością nie porażają, wiec tajemnicy nie zdradzają;-)
Ja też tam byłem i po angielsku się zmyłem, czyli o świcie namiot zwinąłem i rowerem do domu wyruszyłem, czego – mam nadzieje – nikt mi za złe nie ma, bo zawsze o tej porze wstaję, na co mam paru świadków;-)
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)