Super Bywalcze, że próbujesz dostosować się do sytuacji -wymaga ona troszkę poświęcenia (dotarcie, zorganizowanie sobie powrotu) ale z drugiej strony nie jest to znowu nie wiadomo jaka trudność i wyczyn. Co najważniejsze -na KIMB wraca duch wędrówki, co sprawia, że spotkanie to będzie miało charakter znacznie bardziej bieszczadzki. Bo przecież to miłośnicy Bieszczadów. To co cieszy najbardziej - już kilku forumowiczów (aktywnie wędrujących po Bieszczadach!) powiedziało, że z powodu wyboru Łopienki zdecydują się jednak wybrać na Kimb, czego nie uczyniliby gdyby KImb był w warunkach łóżkowo-pościelowych. Natualną kolejną rzeczy jest to, że kilka osób nie przyjedzie też z tego powodu. W dzisiejszych czasach ludzie chcieliby mieć wszystko ustalone, zorganizowane i podane na tacy. Myślę, że Kimby nie do końca wpisują się w ten schemat. Wprawdzie są osoby, które uzgadniają warunki pobytu ale mimo wszystko uczestnicy sami biorą odpowiedzialność za swoje poczynania i własną ocenę sytuacji. Nie wiem czy w przypadku tegorocznego kimbu ktoś czuje się w roli organizatora. Uważam też, że zdecydowanie nie mamy prawa ustanawiać sobie bazy turystycznej na wyłączność i robić sobie imprezę zamkniętą. Gdy 2 lata temu uzgadniałam z gospodarzem tamtego Kimbu warunki naszego pobytu -mimo wynajęcia (opłacenia) całego schroniska bezspornie stwierdziliśmy, że ludzie przychodzący z zewnątrz będą mimo wszystko przyjmowani na nocleg (zapowiedzi telefoniczne były odrzucane) -i taka sytuacja faktycznie miałą miejsce. Zwyczaje schronisk i baz turystycznych bieszczadzkich -pozwalają wszystkim na odpoczynek czy nocleg, bo taka jest ich funkcja -tym bardziej gdy schronisko/ baza jest w miejscu odległym od innych propozycji noclegowych. Inna sytuacja jest z agroturystykami, które mają prawo być zajęte. A my jesteśmy miłośnikami Bieszczadów i robimy imprezę w klimacie bieszczadzkim :)