iaa ;-)
- - - Updated - - -
Ścieżka szlaku wydeptana, ubita aż do… wysokości barierek, ale tylko tu.
Poza ścieżką, lepiej od technicznych rozwiązań, przed schodzeniem z wąskiego pasemka, strzegła głębokość i miękkość śniegu.
Jak owieczka zatem iść trzeba było jedynie słuszną drogą - gęsiego.
Krajobrazy zmieniały się z niebiesko zimnych w żółto ciepłe, a czasem na odwrót.
DSC_3506b.jpgDSC_3509b.jpg
Wiata zachęcała i ostrzegała – tylko tymczasowo można, na dłużej i w nocy zakazano.
DSC_3517b.jpgDSC_3513b.jpg
Na podejściach, już w lesie okazało się, że sama podeszwa buta to za mało, żeby iść do przodu.
Kije stały się niezbędne, inaczej trzeba by użyć zębów – śnieg deptany i nadtapiany słońcem staje się lodem, a piaskarki tu nie jeżdżą.
Tak powolutku sunąc raczej do przodu, minęliśmy jednego miłośnika wschodów na wzniesieniach, potem trzech, z których jeden, wiedziony wrodzoną pobożnością, wyraził swoje uczucia tymi słowy: „Jezu, spraw, żeby to co widzę pod nogami, nie było tak twarde, jak myślę”. Tę krótka modlitwę zamknął słowem na k., które w tekstach religijnych nie występuje, przynajmniej nic mi do tej pory na ten temat nie było wiadomym.
Ilość schodzących wzrastała, a wchodzących nie było widać, takie sytuacje cieszą, bardzo.
DSC_3535b.jpg
Ktoś na śniegu coś napisał, ale pismo nie stąd, trudne do rozczytania.
A może to jakieś wykresy...
DSC_3531b.jpg



Odpowiedz z cytatem