Na podejściach, już w lesie okazało się, że sama podeszwa buta to za mało, żeby iść do przodu.
Kije stały się niezbędne, inaczej trzeba by użyć zębów – śnieg deptany i nadtapiany słońcem staje się lodem, a piaskarki tu nie jeżdżą.
Piaskarki nie ale inne sprzęty to i owszem , w czasie ostatnich wypadów w Bieszczady zaobserwowałem że spora część wycieczkowiczów posiada w swoim ekwipunku takie oto sprytne ślizgi zwane jabłkami:
DSCF2819.jpg
Sprzęt ten jest wykorzystywany w trakcie schodzenia z górki co istotnie skraca czas zejścia z tejże (widziałem na własne oczy, skraca) tyle że trzeba posiąść odpowiednią technikę coby się nie zabukować między pierwszymi napotkanymi drzewami , inna sprawa że po takich ślizgach ścieżka wygląda jak rynna bobslejowa i zwłaszcza przy schodzeniu bywają problemy ale jak to mówią d... nie szklanka to się nie potłucze. Pozdrawiam!